• Wytrawianie płytki cz. II

    W poprzedniej części arykułu opisana była metoda produkcji płytek za pomocą markera i chlorku. Metoda ta jest dobra i bardzo szybka, pod warunkiem, że płytka jest mała, a ścieżki biegną na małych odległościach.

    Tym razem chciałem przedstawić metodę, dzięki której można zrobić dużą i bardzo skomplikowaną płytkę w ciągu jednego dnia, tzw. termotransfer. Metoda ta polega na transferze ścieżek z papieru kredowego na laminat pod wpływem wysokiej temperatury. Dzięki tej metodzie płytki wyglądają profesjonalnie, wszystkie ścieżki biegną dokładnie tak, jak wkładka w gazecie lub wydruk z Protel'a czy Eagle.

    Do przygotowania płytki potrzebny jest:
    • schemat ścieżek płytki. Może to być wydruk z komputera lub schemat z gazety. Musi to być odbicie lustrzane płytki.
    • papier kredowy. Czym cieńszy i bardziej śliski tym lepiej (niestety nie znam się na oznaczeniach papieru).
    • drukarka laserowa lub ksero

    Pierwsza faza polega na tym, aby schemat ścieżek nanieść na papier kredowy. Problem polega na tym, że nie może to być wydruk zwykłą drukarką atramentową. Wydruk musi zostać wykonany tonerem, czyli za pomocą drukarki laserowej. Jeśli nie mamy dostępu do takiej drukarki, drukujemy atramentówką na zwykły papier i odbijamy za pomocą ksera na papier kredowy.

    Bardzo ważne, aby toneru było jak najwięcej. Drukarką laserową drukujemy w najwyższej jakości. W przypadku ksera ustawiamy opcję odpowiedzialną za jasność/ciemność maksymalnie (należy również zwrócić uwagę na jakość ścieżek). Na drukarce laserowej wychodzi to oczywiście znacznie lepiej, ale osobiście używam obu wersji i płytki wyglądają bardzo dobrze.

    Wydruku na papierze kredowym najlepiej nie dotykać, aby przypadkiem nie zatłuścić lub nie zadrapać toneru.

    Teraz należy przygotować laminat. Docinamy go do odpowiednich wymiarów i dokładnie czyścimy proszkiem do mycia naczyć (polecam pierwszą część artykułu). Czyszczenie np. spirytusem niewiele daje, a papier ścierny zbyt mocno ściera warstwę miedzi.

    Wyczyszczoną płytkę kładziemy np. na desce do krojenia chleba, a całość na ziemi (nie radzę robić tego bezpośrednio na stole lub podłodze).

    Potrzebne nam będzie żelazko do prasowania. Ustawiamy temperaturę maksymalną. Płytkę należy jeszcze wyczyścić spirytusem lub denaturatem. Na laminat kładziemy papier kredowy ze ścieżkami... oczywiście ścieżkami w stronę warstwy miedzi. Na całość kładziemy zwykłą czystą kartkę papieru i przykładamy żelazko, upewniając się, że wszystko jest na swoim miejscu. Teraz, dosłownie, prasujemy całą płytkę z naciskiem kilku kg przez 30-40 sekund. Dzięki temu ścieżki z papieru kredowego przeniosły się na laminat.

    Czekamy aż płytka ostygnie i wrzucamy ją do wody na około 10 minut (papier kredowy jest w tym czasie przyklejony do płytki i nie należy go odrywać!).

    Po 10 minutach wyciagamy płytkę, u mnie to wygląda tak:


    Jak widać woda zmiękczyła papier i zrobiły się pęcherze. O to chodziło!

    A Wam pewnie nie wyszło?
    Bez obaw, mi też się nie udało za pierwszym razem. Czasy prasowania dobierałem doświadczalnie, zrobiłem kilka płytek testowych. Teraz wychodzi mi każda.

    A jeśli wyszło...

    ... odrywamy papier, a pozostałości ścieramy palcem (bez udziału ostrego paznokcia). Warstwa ścieżek jest odporna na takie ścieranie, można to robić bez obaw.

    Po starciu suszymy płytkę i sprawdzamy ścieżki. Jeśli jakiś kawałek ścieżki odpadł, można go dorobić za pomocą markera do płytek:


    Jak widać ja poprawiłem sobie 3 punkty lutownicze, nie dlatego, że brakowało ścieżki, ale dlatego, że były za małe. Jeśli wszystko zrobimy dobrze popraki nie będą konieczne.

    To w zasadzie wszystko, czas na trawienie płytki. Bardzo ważne, żeby wykonać to w miarę sprawnie i szybko. Ścieżki nie są tak odporne na wytrawiacz jak mazak i mogą powstać podtrawienia.

    Ważne, aby trawiąca się płytka była ustawiona warstwą miedzi w dół lub pionowo. Temperatura wytrawiacza powinna mieć 40-50C. Osobiście wytrawiam w płaskim naczyniu które leży na gorącym kaloryferze (kiedy to piszę jest zima, w lato polecam nasłoneczniony balkon). Trawienie powinno trwać około 20-45 minut. Wtedy mamy 100% pewność, że płytka wyjdzie znakomicie.

    A mi wyszła tak:


    Pozostaje pokryć płytkę kalafonią z denaturatem (opis w części pierwszej) i wywiercić otwory.

    Udanych płytek!

    Jarosław Sobólski
    js(at)data(dot)pl