Ogłoszenie

Collapse
No announcement yet.

Jak słucha muzyki audiofil?

Collapse
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Clear All
new posts

    Jak słucha muzyki audiofil?

    Witam

    Przegladając strony www znalazłem taki ciekawy temat:

    http://www.fizykon.org/audio_o_sluchaniu_muzyki.htm

    Szczególnie zwróciły moją uwagę następujące słowa:


    Jak słucha muzyki audiofil?
    - Po pierwsze np. relatywnie znacznie mniej uwagi zwraca na treść słów piosenek, a więcej na brzmienie głosu wokalisty.
    - wysłuchuje szczegóły barw brzmienia instrumentów.
    - stara się wychwycić uchem najrozmaitsze „smaczki” sceny dźwiękowej – ledwo słyszalne zafalowania trąbki, subtelne wtórowanie talerzy perkusji (takie których na „zwykłej” wieży w ogóle jest niesłyszalne).
    - dokładniej śledzi położenie instrumentów na scenie dźwiękowej, zachwyca się niuansami odbioru przestrzennego.
    -wczuwa się w wybrzmiewanie tonów (jak długo będzie jeszcze słychać dźwięk tego uderzonego talerza?...).
    - porównuje barwy różnych instrumentów (niekiedy samym uchem potrafi np. rozpoznać który skrzypek gra na „Stradivariusie”, a które na „Guadaninim”, czy „Guarnerim”).
    - słucha zazwyczaj ze znacznie większym zaangażowaniem - bo żeby to wszystko o czym napisałem wyżej dobrze wychwycić, potrzeba sporej koncentracji umysłu. Ale to jest właśnie cała frajda!
    - jednocześnie znacznie mniejsze znaczenie ma często w tym wszystkim sama główna linia melodyczna, tekst piosenki, czy fakt grania pobudzająco – rytmicznego.


    Z tego wynika, że na tym forum chyba wszyscy to audiofile :grin:

    Oraz to poniżej-przekonałem się o tym jak dałem koledze posłuchać moich kolumn, a pytał się poesymistycznie czy to taka różnica jest?

    Kolejny "test" nazwałbym "testem bardzo dobrego sprzętu" (tzw. sprzętu "high end"). Otóż bardzo dobry sprzęt poznaje się zazwyczaj po tym (oprócz oczywiście ceny... :( ), że brzmi on tak...
    ...zwyczajnie.
    Wbrew pozorom, podczas pierwszego słuchania (szczególnie gdy słucha osoba mało audiofilsko wyrobiona) wydaje się, że tak "po prostu gra", niczym szczególnym się nie wybija. Ani basy nie dają wielkiego czadu, ani wysokie tony nie syczą jak szalone, muzyka brzmi, po prostu jak muzyka. Dopiero dłuższy kontakt z naprawdę dobrym sprzętem pokazuje, że jednak to jest "coś", że za ową niepozornością kryje się potęga doznań i że później nie chce się już słuchać czegoś gorszego. Wtedy dopiero namolnie dudniący bas wydaje się taki prostacki, dla plebsu, a masa wysokich tonów (podkręconych specjalnie przez producentów liczących na typowe gusta) nic nie wnosi do pełnego odbioru muzyki, tylko robi bałagan.

    #2
    Zamieszczone przez jamess8
    Z tego wynika, że na tym forum chyba wszyscy to audiofile :grin:
    Uffff, mi na szczęście takie zboczenie nie grozi. W moim przypadku to nie wiem jaki musiałbym mieć doskonały słuch, żeby na XW+ARV aż tak podniecać się muzyką :razz:

    Cytat ze strony:
    "sprzęt na którym, oprócz tego co i jak grają, można się dowiedzieć na czym grają, jak się ustawili w przestrzeni, jaką mieli ochotę do grania i śpiewania i wiele innych ciekawych rzeczy. Niestety, sprzęt do takiego wysłuchiwania kupuje się za przynajmniej kilka (lepiej kilkanaście) tysięcy złotych."

    Koleś chyba nie ma pojęcia DIY :lol:

    Kolejny:
    "A jeśli nie ma kasy, a chciałoby się dobrze posłuchać muzyki?
    Ja proponowałbym nabycie lepszego taniego zestawu wieżowego (nawet najwyższej klasy "jamnika" z CD-playerem) i koniecznie dobrych słuchawek."


    Audiofil, który nie wie, że jakość muzyki zależy również od wzmacniacza (w tym przypadku słuchawkowego).

    Skomentuj


      #3
      Zamieszczone przez jamess8
      Jak słucha muzyki audiofil?
      heheh, akurat tak się złożyło, że pasuje do mnie idealnie Ja jeszcze zamykam oczy zeby lepiej sie wczuć i skupić na walorach dźwiekowych (Nie polecam tego sposobu pod wieczór i po ciężkim dniu, bo nieraz zdarzyło mi sie zasnać przy Paul van Dyk'u :razz: ). Ale o Audiofilie prosze mnie nie posądzać :>

      Skomentuj


        #4
        Hm..., a według mnie nie sztuka usłyszeć "brzmienie talerza" na sprzęcie za 10 koła, tylko na tym za 500zł NIE diyaudio

        Skomentuj


          #5
          Nie wszyscy na tym forum są audiofilami

          Dziwnie mi się pisze po paru piwach, tak ciężko

          Skomentuj


            #6
            Zamieszczone przez jamess8
            Jak słucha muzyki audiofil?
            - Po pierwsze np. relatywnie znacznie mniej uwagi zwraca na treść słów piosenek, a więcej na brzmienie głosu wokalisty.
            - wysłuchuje szczegóły barw brzmienia instrumentów.
            - stara się wychwycić uchem najrozmaitsze „smaczki” sceny dźwiękowej – ledwo słyszalne zafalowania trąbki, subtelne wtórowanie talerzy perkusji (takie których na „zwykłej” wieży w ogóle jest niesłyszalne).
            - dokładniej śledzi położenie instrumentów na scenie dźwiękowej, zachwyca się niuansami odbioru przestrzennego.
            -wczuwa się w wybrzmiewanie tonów (jak długo będzie jeszcze słychać dźwięk tego uderzonego talerza?...).
            - porównuje barwy różnych instrumentów (niekiedy samym uchem potrafi np. rozpoznać który skrzypek gra na „Stradivariusie”, a które na „Guadaninim”, czy „Guarnerim”).
            - słucha zazwyczaj ze znacznie większym zaangażowaniem - bo żeby to wszystko o czym napisałem wyżej dobrze wychwycić, potrzeba sporej koncentracji umysłu. Ale to jest właśnie cała frajda!
            - jednocześnie znacznie mniejsze znaczenie ma często w tym wszystkim sama główna linia melodyczna, tekst piosenki, czy fakt grania pobudzająco – rytmicznego.


            Ups :?: :!: :?: Chyba jestem audiofilem :wink:

            Skomentuj


              #7
              jamess8, kurcze tom ja audiofil (to zes mnie kolego obrazil :P
              "Dopiero dłuższy kontakt z naprawdę dobrym sprzętem pokazuje, że jednak to jest coś, że za ową niepozornością kryje się potęga doznań i że później nie chce się już słuchać czegoś gorszego. " a pod tym sie podpisze oboma lapkami nozkami i czym sie jeszcze da :)

              Skomentuj


                #8
                Nie chciałem nikogo urazić :grin:
                Pewnie każdy lubi wsłuchać się w pewne detale, co nie znaczy że jest audiofilem. Ja też lubie pewne piosenki ze względu na dzwięki lub wokal.

                Skomentuj


                  #9
                  jamess8, ja zartowalem zobacz mordke na koncu wypowiedzi:) a tak powaznie cale diy imho to polaczenie pasji tworzenia i poszukiwania dzwieku doskonalegonalego nasza przewaga nad audiofilami polega na tym ze oni dobieraja pod siebie cos a my tworzymy dokadnie to co chcemy :)

                  Skomentuj


                    #10
                    Zamieszczone przez XYS
                    nasza przewaga nad audiofilami polega na tym ze oni dobieraja pod siebie cos a my tworzymy dokadnie to co chcemy
                    Dokładnie tak samo myślę, :wink:

                    ps. Dobrze odebrałem Twój żart, wiem że to nie te forum, na którym spędzaja audiofile.

                    Pozdrawiam

                    Skomentuj


                      #11
                      Żródło: Wikipedia

                      Audiofil - osoba przywiązująca szczególną wagę zarówno do jakości technicznej słuchanych nagrań dźwiękowych, sprzętu użytego do tych celów jak i wszelkich innych aspektów wpływających na wierne odtworzenie zarejestrowanego dźwięku (tak by słyszany dźwięk był jak najmniej odróżnialny od dźwięku rzeczywistego). Audiofile są najczęściej melomanami, dla których jednak równie istotna jak muzyka, jest jakość nagrania i sprzętu audio.

                      Audiofile to ludzie uzależnieni od jakości dźwięku. Dla nich liczy się wszystko, co może mieć wpływ na wierność odtwarzanej muzyki. Zwracają uwagę na pomieszczenie odsłuchowe, jego adaptację (maty wytłumiające, przedmioty rozpraszające), wymiary, akustykę. Eksperymentują z różnymi ustawieniami głośników, z ulokowaniem miejsca odsłuchowego, z kablami, nie wspominając o wysokiej klasy komponentach systemu audio.

                      Często korzystają ze sprzętu najwyższej klasy tzw. high-end, mimo iż koszty poszczególnych komponentów zestawów high end sięgają dziesiątek tysięcy dolarów.

                      Od siebie:
                      Samo słowo audiofil nie ma w mojej opinii zabarwienia pejoratywnego. Zwróćcie uwagę, że z definicji wynika, że nie trzeba bezmyślnie wydawać fortuny na sprzęt, żeby być audiofilem:) Myślę, że każdy z nas (mówię o społeczności diyaudio.pl) jest w pewnej mierze audiofilem (większej lub mniejszej ale jest). Problem polega na tym, że ludzi ogarniętych "audiopatologią" zwykło nazywać się audiofilami (moim zdaniem niesłusznie). Rozróżnijmy faktyczne i realne pojęcie o audio oraz zamiłowanie do tej dziedziny (audiofilia) od chorych wytworów wyobraźni ludzi, których dopadła audiopsychoza (taką roboczą nazwę sobie wymyśliłem) czyli takich, którym tylko wydaje się, że brylują w tym temacie. Myślę, że każdy konstruktor nagłośnienia jest bardziej audiofilem niż nawet najbardziej szanowany audiopsychopata, który wydaje dzisiątki tysięcy złotych po to by sobie wmawiać, że słyszy na podstawie brzmienia czynela, iż perkusista w dniu nagrania zmagał się z megabiegunką napinając zwieracze do granic możliwości, co pozostało nie bez wpływu na sposób trzymania pałeczki i uderzania nią w krawędź czynela. Bądźmy poważni. Umówmy się, że to właśnie konstruktor nagłośnienia musi popisać się prawdziwymi umiejętnościami słuchania i wychwytywania niuansów brzmieniowych by dopracować swój zestaw tak, by zasłużył na miano high-end'owego. To konstruktor musi z dużą swobodą poruszać się po świecie wiedzy o akustyce czy elektronice by dosięgnąć wysoko zawieszonej poprzeczki.
                      Reasumując: oddzielmy ziarno od plew, czyli audiofili od audiodebili.

                      HOWGH :!:

                      Skomentuj


                        #12
                        Od siebie dodam ze to ile kto na audio wydaje to jego sprawa, a punkt widzenia zalezy od zasobności portfela. Milioner ze sprzetem audio za 2tys wyglada dziwnie...
                        Audiodebilem nazwalbym kogos kto bierze kredyty aby kupic porzadne audio;] a moglby zrobic cos taniej (DIY) bo chce sie lansowac i miec elo pro sprzet hi-end.
                        Jak kogos stac to niech kupuje co chce, milioner jak kupi ferrari to od debili nie jest wyzywany, przeciez fiatem tez da sie jezdzic i tez na f a jest tanszy! A i komfort moze byc podobny.
                        Reasumujac jak kogos stac prosze bardzo, ale zawisc to zla rzecz.
                        A raczej szary kowalski 6k na kable nie wyda, wiec oceniamy ludzi bogatszych przez pryzmat naszego portfela :roll:

                        Skomentuj


                          #13
                          Bardzo fajny i trafny artykuł. Najbardziej zainteresował mnie fakt o zmęczeniu muzyką, bo o tym nie wiedziałem ale doświadczałem. Nie bez znaczenia ma rodzaj muzyki, czyli faktycznie ilośc informacji przekazywanych mózgowi ma wpływ na zmęczenie.
                          Osobiście bardzo lubię płytę z audiotrackiem Matrix revolutions, tam efekt zmęczenia występuje najszybciej gdyż ogrom orkiestry która daje tam czadu jest przytłaczjący. Efekt zaobserwowałem również na koledze który przyszedł do mnie posłuchać mojego sprzętu przed odsłuchami i zakupem w sklepie, tak dla punktu odniesienia. Ostatniego utworu z płyty matrixa (dość długiego) nie dał rady dotrwać do końca, uznał, że muzyka jest super ale zbyt absorbująca :mrgreen:

                          Skomentuj


                            #14
                            tam efekt zmęczenia występuje najszybciej gdyż ogrom orkiestry która daje tam czadu jest przytłaczjący.
                            To jest prawda, ta płyta ma coś w sobie

                            Skomentuj


                              #15
                              HeatheN, tu nikt nikogo nie ocenia tylko wypisuje roznice,i to co napisal Quester jest najbardziej trafne. Znam takich ludzi ktorzy maja sprzet za kilkanascie tysiecy zlotych (jak nie wiecej) i uwazaja sie za audiofili bo lubia wsluchiwac sie w "smaczki" i tp. Tylko ze jak zobaczylem w jakim miejscu ( w pokoju ) ten sprzet stoi to poprostu sie za glowe zlapalem,i ktos kto chociaz troche zna "akustyke pomieszczen" (powiedzmy ze tak to okresle) zrobil by to smo. I dla mnie to to audiofil nie jest tylko tak jak Quester okreslil "audiodebil" ktory ma tylko kase i siano w glowie.

                              Ja np. za pare miesiecy robie remont w pokoju i przystosowuje go do warunkow audio,chce zamontowac na scianach ekrany akustyczne i takie tam.... oczywiscie to wszystko pod moj nowy sprzet ktory mam juz w planach :wink:

                              Skomentuj

                              Czaruję...
                              X