W oczekiwaniu na nowe głośniki musiałem na szybko ukończyć projekt, który kurzył mi się w szafie od pewnego czasu, a był wymyślony głównie dla zabawy. W założeniu miały to być głośniczki komputerowe na małe biurko, a więc powierzchni nie mogą za dużo zajmować. Trochę inspirowałem się produktami sprzedawanymi pod nazwą Varios (http://www.thevarios.com/), ale raczej pod kątem techniki składania niż wyglądu.
Obudowy składają się z 21 warstw sklejki 8 mm wycinanej na CNC. Głośniczki wyjąłem z komputerowych głośników aktywnych sprzedawanych do monitorów ADI (ktoś pamięta jeszcze tę firmę?). Starałem się zachować litraż i strojenie (z oryginalnych obudów wyszło mi ok. 100 Hz), ale w końcu musiałem dołożyć sporo wytłumienia, żeby dostroić je sensownie.
Z pośpiechu nie wykończyłem ich tak jak chciałem (miała być czarna maskownica i krwistoczerwony lakier), ale nie wyglądają chyba tragicznie... Lakier wybierałem na szybko z tego, co dostępne było w castoramie. Ma kompletnie inny kolor, niż się spodziewałem, ale żonie się podoba :) Niestety tu i ówdzie widać niedoróbki, które wynikają głównie z pośpiechu, braku dobrej wiertarki i strzępiącej się sklejki :angry:
Trochę zdjęć:









Koszty:
- sklejka + usługa CNC - ok. 220 zł
- lakier - 35 zł
- resztę miałem
Jak gra? O dziwo dobrze :) Trochę gryzą w uszy wyższe rejestry, ale tragedii nie ma. Jakiś bas nawet słychać, a przy oglądaniu filmów czasem zaskoczy jakiś efektowny wybuch. Z pewnością brzmią lepiej niż marketowe pierdziawki za 200-300 zł.
W przyszłości dorobić muszę jeszcze do nich jakiś maleńki wzmacniacz w pasującej obudowie (bo niestety do wnętrza głośnika nic już nie wejdzie).
Wnioski?
Obudowy składają się z 21 warstw sklejki 8 mm wycinanej na CNC. Głośniczki wyjąłem z komputerowych głośników aktywnych sprzedawanych do monitorów ADI (ktoś pamięta jeszcze tę firmę?). Starałem się zachować litraż i strojenie (z oryginalnych obudów wyszło mi ok. 100 Hz), ale w końcu musiałem dołożyć sporo wytłumienia, żeby dostroić je sensownie.
Z pośpiechu nie wykończyłem ich tak jak chciałem (miała być czarna maskownica i krwistoczerwony lakier), ale nie wyglądają chyba tragicznie... Lakier wybierałem na szybko z tego, co dostępne było w castoramie. Ma kompletnie inny kolor, niż się spodziewałem, ale żonie się podoba :) Niestety tu i ówdzie widać niedoróbki, które wynikają głównie z pośpiechu, braku dobrej wiertarki i strzępiącej się sklejki :angry:
Trochę zdjęć:









Koszty:
- sklejka + usługa CNC - ok. 220 zł
- lakier - 35 zł
- resztę miałem
Jak gra? O dziwo dobrze :) Trochę gryzą w uszy wyższe rejestry, ale tragedii nie ma. Jakiś bas nawet słychać, a przy oglądaniu filmów czasem zaskoczy jakiś efektowny wybuch. Z pewnością brzmią lepiej niż marketowe pierdziawki za 200-300 zł.
W przyszłości dorobić muszę jeszcze do nich jakiś maleńki wzmacniacz w pasującej obudowie (bo niestety do wnętrza głośnika nic już nie wejdzie).
Wnioski?
- Lepiej byłoby łączyć poszczególne elementy ściskając je od środka prętami gwintowanymi. Nakrętki maskowane byłyby zewnętrznymi elementami. Tutaj wklejałem drewniane pręty, ale to trochę kłopotliwe i nie wiem, czy za kilka lat obudowy nie zaczną się rozsychać.
- Trzeba było wybrać sklejkę lepszej klasy.
Skomentuj