vicher napisał:
, od razu powiem, że nie chodziłem do technikum, ale miałem tam kilku kolegów.
Średnia zdawalność w klasie elektronicznej, mechatronicznej wynosiła max 20%, a szkoła naprawdę jest dobrze wyposażona, na laboratoriach nauczyciele nie owijali w bawełnę.
Kumpel zaliczył na 95%, za to 4/5 klasy nie zdało.
vicher napisał:
A taka szkoła co przy stanowisku ma tylko gniazdo sieciowe?
Chyba piszesz o liceum, bo technikum jakie by nie było to ma sprzęt odpowiedni do nauki, bo na 30letnim sprzęcie też da się dobrze nauczać.
Ba, nawet na politechnice Łódzkiej na metrologii bawimy się ruskimi generatorami które pod względem wielkości i odgłosów przypominają pralkę, to samo mierniki na lampach czy stare ogniwa wyprodukowane w latach 70tych. Oczywiście jest sporo nowego sprzętu (zależy od sali) ale stary sprzęt w zupełności wystarcza.
W liceum miałem babke od fizyki, której jedynymi rekwizytami na fizyce był siłomierz, równia pochyła, a na zapleczu pełno sprzętu (też starego), oscyloskopy (ZSRR), pełno mierników, maszyna elektrostatyczna, a nawet generator WN się znalazł.
Po mojej namowie udało się go odpalić na lekcji (oczywiście nauczycielka nie wiedziała jak to podłączyć i chciała zasilać generator (cewka WN) z prądu stałego).
Jak uczeń czegoś chce, to sam może zdziałać bardzo dużo, a nie zganiać całą winę na szkołę.