Zasada jest prosta jak budowa cepa- im kredyt "łatwiejszy" w otrzymaniu, czyli bez zarobków, zaświadczeń itp. tym jest on droższy i na większy procent, gdyż w ten sposób bank rekompensuje sobie wyższe ryzyko kredytowe wobec takiego mniej sprawdzonego klienta. Na tłumaczenia w banku lub komisie bym nie liczył, gdyż tam będą zachwalać ten kredyt- w końcu z tego bank i komis żyją. Trzeba szukać banku, który daje najdogodniejsze oprocentowanie, możliwość regulacji wysokości rat, odroczenia spłaty itp, zależy co komu potrzebne w danej chwili. Kredyty udzielane poprzez komis zawsze są drogie, tak samo jak kupowanie na raty poprzez sklep- tam w rachubę wchodzi system Żagiel, Lucas, GE Money bank lub inny Celetem, które są relatywnie drogie. Ale tak to już jest, że na świecie cudów nie ma, bez zabezpieczenia w postaci dobrze sprawdzonego klienta bank nie udzieli tańszego kredytu. Może denerwować ilość zaświadczeń o jakie poprosi kredytodawca, jednak koniec końców to się opłaca. Osobiście, kiedy chcę coś na raty kupić idę do swojego banku, biorę kredyt i kupuję za gotówkę. Tam mnie znają, moje dochody, wydatki itp, więc sterta dodatkowych dokumentów odpada. Tak jest taniej i znacznie wygodniej.