Tak sobie pomyślałem, że napiszę - a nóż widelec kogoś zainteresuje :P.
Mamy wariatkę w pionie (4 piętra ode mnie) która krzyczy po nocach (nie wrzeszczy, a krzyczy - przekaz słowny sformułowany w taki sposób, aby go nikt nie przegapił) o tym, jak to ona to, śmo, owo, albo jak ją coś denerwuje, albo jak ktoś ją męczy. Do tego stopnia było to uciążliwe, że administracja próbowała nawet uchwalić licytację mieszkania syna tej babki w którym mieszka.
Ogólnie, trwa to już pięć lat, ludzie wścieklizny dostają... a dziś właśnie pod mój balkon podjechali strażacy, policja, syn i... wchodzą przez okno, bo się kobita zamknęła w obawie, że ją siłą do wariatkowa zabiorą (na co wszyscy liczymy).
Taka... ciekawostka dzisiejszego wieczoru. Jak odjadą, napiszę czy coś wiadomo o "eksmisji" :P.
PS. Właśnie poszło okno... CDN
Mamy wariatkę w pionie (4 piętra ode mnie) która krzyczy po nocach (nie wrzeszczy, a krzyczy - przekaz słowny sformułowany w taki sposób, aby go nikt nie przegapił) o tym, jak to ona to, śmo, owo, albo jak ją coś denerwuje, albo jak ktoś ją męczy. Do tego stopnia było to uciążliwe, że administracja próbowała nawet uchwalić licytację mieszkania syna tej babki w którym mieszka.
Ogólnie, trwa to już pięć lat, ludzie wścieklizny dostają... a dziś właśnie pod mój balkon podjechali strażacy, policja, syn i... wchodzą przez okno, bo się kobita zamknęła w obawie, że ją siłą do wariatkowa zabiorą (na co wszyscy liczymy).
Taka... ciekawostka dzisiejszego wieczoru. Jak odjadą, napiszę czy coś wiadomo o "eksmisji" :P.
PS. Właśnie poszło okno... CDN
Skomentuj