Witam.
Poprzednie kolumny zbudowane i zaprezentowane na forum diyaudio.pl ponad dwa lata temu, szczęśliwie służą innej osobie. Czego im brakowało, że zdecydowałem się na zmianę? Brakowało im niskiego basu, takiego między 20Hz a 35 Hz. Wszystko inne: kontrola, możliwości dynamiczne, skuteczność, przekazywanie zróżnicowanych barw było na najwyższym poziomie i to chciałem zachować.
Użyte głośniki Scan speak 26W/4867T00 miały wzmocnić najniższe pasmo a 12MU/4731T00 i R3004/662001 co najmniej nadążać za poprzednimi przetwornikami w zakresie średnich i wysokich. Średniotonowy ma o 2 mm cieńszy kosz od wysokotonowego a małe wymiary pozwoliły zbliżyć centra akustyczne.
Szeroka ścianka przednia miała zminimalizować efekty dyfrakcji i zbliżyć pracę głośników do warunków pomiarowych. Wspólna obudowa ma 70 litrów, wysokotonowy mieści się w ściance. Średniotonowy ma wydzieloną własną komorę o objętości około 2 litrów w kształcie odwróconej tuby, ceramiczno-drewnianą, bez wygłuszania objętościowego z licznymi wzmocnieniami, z 2 kg-mami mat.
Projekt obudowy wzorowany na XZ-5, ale ze sporymi zmianami. Kąt nachylenia ścianki przedniej to około 5 stopni, dodatkowo jest półokrągła, promień zagięcia to około 2,5 metra. Całość złożona na kołki i klej, bez wkrętów i śrub, przykryta 2 cm granitem. Tunel bas rafleks o długości około 40 cm długości dostroił obudowę na ~ 20 Hz. Drewno (2,5 cm) Merbau z przodu, w pozostałych miejscach okleina Wenge przyklejona klejem kostnym. Skóra barania na froncie. Wkręty do głośników dorabiane przeze mnie ręcznie tak, aby były w płaszczyźnie ścianki. Nóżki ze stali nierdzewnej. Jedna kolumna waży około 60 kg.
Całość napędzana jest dwoma wzmacniaczami za pośrednictwem zwrotnicy aktywnej. Wystarczy około 50 W przy 4 omach aby pojawił się ból w uszach. Wzmacniacze nie są wbudowane w kolumnę, ogranicza to (moim zdaniem) możliwości rozbudowy czy też zmian. Punkt podziału niski-średni ustaliłem na około 300Hz, 24dB/oktawę. Dlaczego tak wysoko? Zależało mi na bezpieczeństwie głośników, na podziale mocy traconej w głośnikach w proporcjach ~50/50. Gniazdo głośnikowe z płytki mosiężnej, wtyki WBT. Kondensatory superior Z-cap, cewki nawijałem sam. Bez oporników.
Zwrotnica w fazie prób, proszę o nią nie pytać.
Dźwięk po pierwszym uruchomieniu był masakrą w całym tego słowa znaczeniu. Jazgot i szeleszczenia jak by ktoś w zardzewiałym nocniku pumeksem gwoździe mieszał, jedynie bas od samego początku uruchomił dawno nie ruszane elementy wyposażenia domu.
Po wygrzaniu okazało się (czego nie oczekiwałem), że aktualny system gra dużo lepszą stereofonią, lepsze są plany dźwiękowe. Najprawdopodobniej w szerszym zakresie jest lepsza zgodność fazowa. To wszystko bez zmian w pokoju! Pojawiło się jeszcze więcej szczegółów w nagraniach. Dźwięk jest bardziej otwarty i mega-dynamiczny. Chyba nie ma pasma, co do którego istnienia musiałbym się czegoś domyślać albo intuicyjnie dodawać w wyobraźni. Nie trzeba się zastanawiać „jak by to zagrało gdyby...” po prostu gra.
Minusem buszowania po pokoju niskich częstotliwości są silne zafalowania w charakterystyce w zależności od miejsca odsłuchu, ale ogromnym plusem jest to, że powróciły do łask lubiane przeze mnie stare nagrania rockowe. AC/DC, Van Halen czy M. Jackson brzmią po prostu potężnie. Padają opinie, że w nagraniach nie ma nic poniżej 40Hz, też tak kiedyś uważałem...
Pojawił się niewielki „brum”, z jakiejś pętli masy.
Koszty, hmm... głośniki kupione u „Akustyka”, około 5,5 tyś. Pozostałe materiały były możliwie najwyższej jakości, trudno zliczyć... Zainteresowanym mogę podać ewentualne źródła zakupów.
Udział innych osób w budowie kolumn oceniam na 2,5 %, większość rzeczy łącznie z obróbką kamienia zrobiłem sam. Praca trwała pół roku. Jest to moja druga i chyba ostania konstrukcja kolumn...
Poprzednie kolumny zbudowane i zaprezentowane na forum diyaudio.pl ponad dwa lata temu, szczęśliwie służą innej osobie. Czego im brakowało, że zdecydowałem się na zmianę? Brakowało im niskiego basu, takiego między 20Hz a 35 Hz. Wszystko inne: kontrola, możliwości dynamiczne, skuteczność, przekazywanie zróżnicowanych barw było na najwyższym poziomie i to chciałem zachować.
Użyte głośniki Scan speak 26W/4867T00 miały wzmocnić najniższe pasmo a 12MU/4731T00 i R3004/662001 co najmniej nadążać za poprzednimi przetwornikami w zakresie średnich i wysokich. Średniotonowy ma o 2 mm cieńszy kosz od wysokotonowego a małe wymiary pozwoliły zbliżyć centra akustyczne.
Szeroka ścianka przednia miała zminimalizować efekty dyfrakcji i zbliżyć pracę głośników do warunków pomiarowych. Wspólna obudowa ma 70 litrów, wysokotonowy mieści się w ściance. Średniotonowy ma wydzieloną własną komorę o objętości około 2 litrów w kształcie odwróconej tuby, ceramiczno-drewnianą, bez wygłuszania objętościowego z licznymi wzmocnieniami, z 2 kg-mami mat.
Projekt obudowy wzorowany na XZ-5, ale ze sporymi zmianami. Kąt nachylenia ścianki przedniej to około 5 stopni, dodatkowo jest półokrągła, promień zagięcia to około 2,5 metra. Całość złożona na kołki i klej, bez wkrętów i śrub, przykryta 2 cm granitem. Tunel bas rafleks o długości około 40 cm długości dostroił obudowę na ~ 20 Hz. Drewno (2,5 cm) Merbau z przodu, w pozostałych miejscach okleina Wenge przyklejona klejem kostnym. Skóra barania na froncie. Wkręty do głośników dorabiane przeze mnie ręcznie tak, aby były w płaszczyźnie ścianki. Nóżki ze stali nierdzewnej. Jedna kolumna waży około 60 kg.
Całość napędzana jest dwoma wzmacniaczami za pośrednictwem zwrotnicy aktywnej. Wystarczy około 50 W przy 4 omach aby pojawił się ból w uszach. Wzmacniacze nie są wbudowane w kolumnę, ogranicza to (moim zdaniem) możliwości rozbudowy czy też zmian. Punkt podziału niski-średni ustaliłem na około 300Hz, 24dB/oktawę. Dlaczego tak wysoko? Zależało mi na bezpieczeństwie głośników, na podziale mocy traconej w głośnikach w proporcjach ~50/50. Gniazdo głośnikowe z płytki mosiężnej, wtyki WBT. Kondensatory superior Z-cap, cewki nawijałem sam. Bez oporników.
Zwrotnica w fazie prób, proszę o nią nie pytać.
Dźwięk po pierwszym uruchomieniu był masakrą w całym tego słowa znaczeniu. Jazgot i szeleszczenia jak by ktoś w zardzewiałym nocniku pumeksem gwoździe mieszał, jedynie bas od samego początku uruchomił dawno nie ruszane elementy wyposażenia domu.
Po wygrzaniu okazało się (czego nie oczekiwałem), że aktualny system gra dużo lepszą stereofonią, lepsze są plany dźwiękowe. Najprawdopodobniej w szerszym zakresie jest lepsza zgodność fazowa. To wszystko bez zmian w pokoju! Pojawiło się jeszcze więcej szczegółów w nagraniach. Dźwięk jest bardziej otwarty i mega-dynamiczny. Chyba nie ma pasma, co do którego istnienia musiałbym się czegoś domyślać albo intuicyjnie dodawać w wyobraźni. Nie trzeba się zastanawiać „jak by to zagrało gdyby...” po prostu gra.
Minusem buszowania po pokoju niskich częstotliwości są silne zafalowania w charakterystyce w zależności od miejsca odsłuchu, ale ogromnym plusem jest to, że powróciły do łask lubiane przeze mnie stare nagrania rockowe. AC/DC, Van Halen czy M. Jackson brzmią po prostu potężnie. Padają opinie, że w nagraniach nie ma nic poniżej 40Hz, też tak kiedyś uważałem...
Pojawił się niewielki „brum”, z jakiejś pętli masy.
Koszty, hmm... głośniki kupione u „Akustyka”, około 5,5 tyś. Pozostałe materiały były możliwie najwyższej jakości, trudno zliczyć... Zainteresowanym mogę podać ewentualne źródła zakupów.
Udział innych osób w budowie kolumn oceniam na 2,5 %, większość rzeczy łącznie z obróbką kamienia zrobiłem sam. Praca trwała pół roku. Jest to moja druga i chyba ostania konstrukcja kolumn...
Skomentuj