Witam.
Na początek chciałem się przywitać. Mam na imie Paweł, 18 lat, ucze sie w lo i takie tam. Ale kogo to obchodzi. Przejdźmy do sedna sprawy.
Otóż od dawna wożę w samochodzie całą kolumnę głośnikową stx'a i w niej mam podłączony tylko niskotonowiec. Zamierzałem od dawna zrobić obudowę, na początku był plan, żeby kleić z drzewa, tzn z listewek, tak jak zrobiłem obudowę do kompa. Przygotowane wszystko juz było, tzn drzewo pocięte na listewki, ułożone aby sobie schło, leżało tak sezon, ale brak czasu skutecznie mnie od tego odciągnął. Aż do wczoraj, gdy zobaczyłem że na stronie stx'a pojawiły się samochodowe głośniki.
Jest to pierwsza moja konstrukcja tego typu, ale zobaczymy co na koniec wyjdzie.
Nie wiem czy warto to opisywać tutaj, tak szczegółowo na pewno nie.
Używam dosyć prostych narzędzi, przydała by się jakaś ukośnica, także dobra metrówka, sprawne oko, troche matematyki, krecha i jazda wyżynarką. Dokładnie nie jest, więc na koniec tarnikiem sie prostuje i wyszło mi nawet ładnie. Dolega prawie w całości. Na koniec sie przyklei i będzie git.
Więc na początek rozrysowałem sobie wszystko dokładnie, rysunków nie wrzucam, bo i tak nikt nie rozczyta.
Policzyłem to i owo, wypisałem wymiary płyt, pojechałem do obi, okazało się ze stolarnia do 15 dziś, pojechałem do praktikera, nie mieli prawie żadnych płyt, tylko najdroższe, takie po 35pln za metr. Mi trzeba około 1,4m...

Jak juz miałem w garażu wszystko, na szybko przymierzyłem czy wszystko pasi.


Wygląda że tak. Więc jazda z docinaniem. Po docięciu, skręcanko.

Po kombinacjach z dwoma, rozpadającymi się ściskami wyszło mi nawet prosto. W jednym miejscu z pół milimetra przesunięcia. Wyprostuje się.

Najgorsze przedemną, czyli docięcie góry i dołu pod kątem 65*...
Wyciąłem dziurkę 285mm. Potem jazda z terminalem, na razie pojedynczy. Później wleci taki poczwórny.

Stuk, puk i siedzi:

Krawędź męczyłem wyżynarką i tarnikiem. Nie wyszło najgorzej. Podszpachluje się i będzie pięknie.



Potem rozkręciłem wszystko, klej i jazda. Nie oszczędzałem, wyciskało się w każdą strone, ale trudno, musi sie trzymać.

Dodam że wszystko skręcane na konfirmanty. Nie lubię wkrętów bo to dziadostwo. Strasznie słabo trzyma i jest jednorazowe. Po rozkręceniu juz wogole przestaje trzymać. A komfirmanty są uciążliwe, bo trzeba dokładnie wiercić, nawiercać dziury na łebki, są droższe, ale za to jak sie dociśnie, to nie ma bata. I można dowolnie rozkręcać i skręcać.
Dodatkowo kleiłem wszystkie na klej, także nie powinno się rozkręcać z czasem.
Tymczasowo wleciało coś takiego.

GDN-32-150-8-SC(albo SS, nigdy nie pamiętam). W zamkniętej obudowie, coś tam zagra.



Teraz czekać na właściwy głośnik, wyciąć dziurę w przedniej ściance i kupować kocyk.
Wymiary to 60cm szerokości, 39cm wysokości no i głębokość to wiadomo.
Wewnątrz mam równe 55 litrów, będzie to buda br. Dziesięciocentymetrowy br siądzie w boczną ściankę obok terminala.
Dokończę za jakiś czas...
ps, dodam że zainspirował mnie sub PawłaS. :wink:
Pozdrawiam
Na początek chciałem się przywitać. Mam na imie Paweł, 18 lat, ucze sie w lo i takie tam. Ale kogo to obchodzi. Przejdźmy do sedna sprawy.
Otóż od dawna wożę w samochodzie całą kolumnę głośnikową stx'a i w niej mam podłączony tylko niskotonowiec. Zamierzałem od dawna zrobić obudowę, na początku był plan, żeby kleić z drzewa, tzn z listewek, tak jak zrobiłem obudowę do kompa. Przygotowane wszystko juz było, tzn drzewo pocięte na listewki, ułożone aby sobie schło, leżało tak sezon, ale brak czasu skutecznie mnie od tego odciągnął. Aż do wczoraj, gdy zobaczyłem że na stronie stx'a pojawiły się samochodowe głośniki.
Jest to pierwsza moja konstrukcja tego typu, ale zobaczymy co na koniec wyjdzie.

Używam dosyć prostych narzędzi, przydała by się jakaś ukośnica, także dobra metrówka, sprawne oko, troche matematyki, krecha i jazda wyżynarką. Dokładnie nie jest, więc na koniec tarnikiem sie prostuje i wyszło mi nawet ładnie. Dolega prawie w całości. Na koniec sie przyklei i będzie git.

Więc na początek rozrysowałem sobie wszystko dokładnie, rysunków nie wrzucam, bo i tak nikt nie rozczyta.


Jak juz miałem w garażu wszystko, na szybko przymierzyłem czy wszystko pasi.


Wygląda że tak. Więc jazda z docinaniem. Po docięciu, skręcanko.

Po kombinacjach z dwoma, rozpadającymi się ściskami wyszło mi nawet prosto. W jednym miejscu z pół milimetra przesunięcia. Wyprostuje się.

Najgorsze przedemną, czyli docięcie góry i dołu pod kątem 65*...
Wyciąłem dziurkę 285mm. Potem jazda z terminalem, na razie pojedynczy. Później wleci taki poczwórny.

Stuk, puk i siedzi:

Krawędź męczyłem wyżynarką i tarnikiem. Nie wyszło najgorzej. Podszpachluje się i będzie pięknie.




Potem rozkręciłem wszystko, klej i jazda. Nie oszczędzałem, wyciskało się w każdą strone, ale trudno, musi sie trzymać.

Dodam że wszystko skręcane na konfirmanty. Nie lubię wkrętów bo to dziadostwo. Strasznie słabo trzyma i jest jednorazowe. Po rozkręceniu juz wogole przestaje trzymać. A komfirmanty są uciążliwe, bo trzeba dokładnie wiercić, nawiercać dziury na łebki, są droższe, ale za to jak sie dociśnie, to nie ma bata. I można dowolnie rozkręcać i skręcać.
Dodatkowo kleiłem wszystkie na klej, także nie powinno się rozkręcać z czasem.
Tymczasowo wleciało coś takiego.

GDN-32-150-8-SC(albo SS, nigdy nie pamiętam). W zamkniętej obudowie, coś tam zagra.



Teraz czekać na właściwy głośnik, wyciąć dziurę w przedniej ściance i kupować kocyk.
Wymiary to 60cm szerokości, 39cm wysokości no i głębokość to wiadomo.

Dokończę za jakiś czas...
ps, dodam że zainspirował mnie sub PawłaS. :wink:
Pozdrawiam
Skomentuj