Witam.
Chciałbym przedstawić Wam mój niedokończony projekt. Nie lubię mieszać więc napiszę wszystko po kolei.
Od ok. roku myślałem nad czymś co zagra w moim małym pokoiku (9-10mkw i od czasu do czasu w salonie) i zastąpi moje poczciwe 2-drożne Tonsile (gdn20/30 + gdwk9/80).
Zdobyłem nieco pieniędzy i zacząłem szukać dla siebie odpowiedniego projektu.
Na początku moją uwagę zwrócił projekt "3 drogi dla ubogich".
Uznałem że do tego pokoju to nieporozumienie - miałem wcześniej do czynienia z Polarisami 200 - gabarytowo podobne.
Następnym projektem na którym się skupiłem był projekt "Niedrogie 2.1".
Przeczytałem temat i zaakceptowałem projekt ale zdecydowałem, że sub powstanie w oparciu o GDN'a 22-140-8-SCX i panel z allegro.
Przejrzałem ceny, podliczyłem wszystko i doszedłem do wniosku, że nie wystarczy mi pieniędzy, dlatego że do wymiany miałem jeszcze sypiący się wzmacniacz.
Byłem zdecydowany na budowę samych satelit z zestawu "niedrogie 2.1" ale brałem też pod uwagę projekt PJ+ARN Pawła.S.
Nie mogłem się zdecydować ale coś tknęło mnie, by pojechać do Lublina i sprawdzić co dostane "na miejscu" (mieszkam na wsi w okolicach Lublina a miałem jeszcze ważny bilet miesięczny :)).
Jako pierwszy sklep wybrałem sklep na ul. Kunickiego.
Okazałem miłej Pani listę potrzebnych mi rzeczy i zniknęła na dłuższą chwile na zapleczu sklepu.
Okazało się że jest tylko 1 szt. głośnika 14-100-8-SK przy czym 14-100-8-SCX mogłem kupić 2 sztuki.
Nie wiedziałem co zrobić, czy kupić 2 szt. SCX i zrobić projekt Pawła, czy zamówić 2 szt. SK.
Pani widząc moje niezdecydowanie powiedziała, że może podłączyć oba głośniki i sobie odsłucham, zdecyduje co mi lepiej pasuje.
Stwierdziła też, że SCX mają cały czas na stanie, dlatego że bardzo dobrze schodzą w przeciwieństwie do SK - naciągaczka ? :).
Jak się pewnie domyślacie, podłączone głośniki grały pełnym pasmem.
Najpierw słuchałem SK, potem SCX. Grały praktycznie tak samo, jedynie SCX okazywał jakby więcej średnicy.
Mogłem tak reagować ze względu na to, że nie słuchałem obu na raz, przy czym SCX grał jako drugi.
Zdecydowałem się i kupiłem komplet głośników do projektu Pawła.S.
Po powrocie do domu zamówiłem elementy zwrotnicy, tunele i gniazda + śruby z polinka.
Przyszedł czas by zacząć nieco majstrować przy płytach.
Miałem dylemat, czy oddać płyty do pocięcia stolarzowi czy zrobić to samemu.
Zdecydowałem się poszukać stolarza. Niestety znalazłem tylko 1 Pana który od lat już się tym nie zajmuje i nie ma zaplecza.
Nie mieszkam w mieście więc dałem sobie spokój i opisałem wymiary na płytach.
Jeszcze raz sprawdziłem czy wszystko się zgadza i przystąpiłem do cięcia.

Jak widać, płyty pochodzą ze starych mebli, nie były narażone na wilgoć ale i tak wybrałem najlepsze kawałki.
Robiłem to za pomocą wyrzynarki więc jak się domyślacie nie wyszło idealnie.
Mało tego, wyszło bardzo źle. Okazało się, że brzeszczot w wyrzynarce był już tępy, szkoda, że dopiero po pocięciu płyt zwróciłem na to uwagę... no ale cóż, to jest właśnie "nagrodą" za pośpiech.
W każdym razie musiałem kupić nowy ze względu na otwory których jeszcze nie wyciąłem.
Zostawiałem ok. 1mm więcej na krawędzi każdej ścianki, pomyślałem, że jak będzie bardzo nierówno to potem po prostu zostawię i zeszlifuje nadmiar po sklejeniu i skręceniu.
Przyłożyłem płyty do siebie (tutaj pomógł kolega), zaznaczyłem miejsca na wkręty i zacząłem wiercić.
Następnie nakładałem vikol i skręcałem po kolei ścianki aż otrzymałem bryłę.
Zostawiłem paczki do wyschnięcia, a kiedy klej już stwardniał zabrałem się za szlifowanie nadmiaru płyty (BHP musi być :)).
Po naszkicowaniu frontów, zabrałem się za wycinanie otworów pod głośniki i br.
Zwykła wyrzynarka z większymi otworami radzi sobie bardzo dobrze, z mniejszymi nie było tak wesoło.
Gdy na wyrzynarkę zadziałamy siłą, by zrobić okrągły otwór, brzeszczot wygina się i tnie pod kątem, szczególnie po nagrzaniu.

Po wycięciu wszystkich otworów i sprawdzeniu czy wszystko ładnie pasuje, zabrałem się za przyklejanie frontów.
Tutaj już nie stosowałem wkrętów ze względu na to, że miałbym potem problem ze zrobieniem ścięć na krawędziach.
Nałożyłem vikol, ułożyłem powoli i równo i przycisnąłem wszystko bardzo dużym i ciężkim akumulatorem, po czym zostawiłem na noc do wyschnięcia.
Rano, gdy zobaczyłem jak to wygląda (nierówności) byłem załamany.
W pewnym momencie miałem już sobie dać spokój ale za dużo pracy w to włożyłem.
Na pocieszenie przyszła paczka z polinka.

Wcześniej już słuchałem głośników bez zwrotnicy (pj grał z kondem 4,7uf) ale po połączeniu "na krótko" zwrotnicy i podłączeniu do niej głośników byłem bardzo miło zaskoczony, uśmiech sam pojawił się na twarzy.
To mnie zmotywowało do dalszych prac.
Długo myślałem na czym zrobić zwrotnice.
Miałem kawałek pleksi ale na 2 zwrotnice okazał się za mały.
Wziąłem więc na początek kawałek twardej okładki z zeszytu.
Zamontowałem i polutowałem wszystkie elementy zwrotnicy po czym stwierdziłem, że sztywność tego materiału mi odpowiada, wszystko się dobrze trzyma.

Wróciłem do kolumn, wymieszałem szpachle z utwardzaczem i zacząłem równać paczki.
To była porażka, wszędzie dawałem nadmiar, robiłem tak, by potem móc spokojnie szlifować, bez strachu że gdzieś przesadzę.
Po wyschnięciu zabrałem się za szlifowanie. Posłużyła mi do tego szlifierka, odpowiednia gumowa tarcza z rzepą i krążki z papieru ściernego na rzep.
Początkowo zastosowałem tarczę 120, potem 220. Dało to nawet zadowalający efekt.
W niektórych miejscach szpachlowałem przyschniętą lekko szpachlą. Efektem tego było rwanie podczas szlifowania, i porobiły się dołeczki.
Zmarnowałem na całą "zabawe" 1.5 puszki szpachli. Niestety, głupota i pośpiech kosztują...
Wygląda to teraz tak :

Nie miałem szpachli żeby to poprawić, była sobota i sklepy budowlane były już pozamykane (godz. 16).
Wziąłem się więc za ścięcia na krawędziach frontu. do dyspozycji - szlifierka. Tutaj jestem mile zaskoczony, nawet nieźle to wyszło:
Następnie zabrałem się za montowanie gniazd do mocowania głośników.
Okazało się że wyciąłem o 1mm za duży otwór na głośnik niskotonowy.
W efekcie, w miejscach gdzie miałem montować gniazda, musiałem poprzyklejać kawałeczki płyty (co widać na powyższym zdjęciu), by gniazda po zamontowaniu były nieruchome.
Żałuje że nie kupiłem zwyczajnych nakrętek pazurkowych...
Uporałem się jakoś z montażem choć nie było to w moim przypadku proste.
W niektórych miejscach płyta się wyłupała, na szczęście, kiedy większa powierzchnia gniazda znajduje się w płycie, jest ono nieruchome. Kilka zdjęć:


Na chwilę obecną, paczki wyglądają tak:

Oczywiście wygłuszone w środku:
Szczerze mówiąc jestem trochę zdemotywowany. Kupiłem skaj na fronty kolumienek (na ścięciach będzie już okleina).
Nie wiem natomiast jak tą skaj zastosować, by nie było widać na krawędziach że była cięta.
Stoję przed wyborem okleiny ale to kwestia gustu. Tutaj sobie dam rade, o ile wyrównam dobrze kolumny.
Po co to wszystko napisałem - nie chciałem się tutaj pochwalić bo za bardzo nie mam czym.
Może być to przestrogą dla innych że pośpiech i dokładność nie idą w parze.
Z jednej strony oczekuję motywujących słów, zamiast brać się do pracy siedzę i ich słucham.
Nawet zbytnio nie przeszkadza mi świst powietrza dookoła głośników jak i br
.
Jak widać z jednym sobie już poradziłem
(wystająca mata wygłuszająca obok br).
Co raz częściej myślę o zrobieniu ich od nowa, ale szkoda mi pieniędzy włożonych w kleje, szpachle etc. bo praktycznie niczego nie miałem, wszystko musiałem kupić.
Zaplanowałem także podstawki, rurki już czekają w garażu. Ja jednak po ostatnich przygodach z płytami jakoś nie śpieszę się do ich ponownego cięcia...
Tym którzy wytrwali do końca wielkie dzięki. Nie wszystkim pewnie chciało się czytać o mojej nieudolnej pracy.
Pozdrawiam i w miarę możliwości liczę na sugestie, bo chyba jeszcze da się coś zrobić.
Chciałbym przedstawić Wam mój niedokończony projekt. Nie lubię mieszać więc napiszę wszystko po kolei.
Od ok. roku myślałem nad czymś co zagra w moim małym pokoiku (9-10mkw i od czasu do czasu w salonie) i zastąpi moje poczciwe 2-drożne Tonsile (gdn20/30 + gdwk9/80).
Zdobyłem nieco pieniędzy i zacząłem szukać dla siebie odpowiedniego projektu.
Na początku moją uwagę zwrócił projekt "3 drogi dla ubogich".
Uznałem że do tego pokoju to nieporozumienie - miałem wcześniej do czynienia z Polarisami 200 - gabarytowo podobne.
Następnym projektem na którym się skupiłem był projekt "Niedrogie 2.1".
Przeczytałem temat i zaakceptowałem projekt ale zdecydowałem, że sub powstanie w oparciu o GDN'a 22-140-8-SCX i panel z allegro.
Przejrzałem ceny, podliczyłem wszystko i doszedłem do wniosku, że nie wystarczy mi pieniędzy, dlatego że do wymiany miałem jeszcze sypiący się wzmacniacz.
Byłem zdecydowany na budowę samych satelit z zestawu "niedrogie 2.1" ale brałem też pod uwagę projekt PJ+ARN Pawła.S.
Nie mogłem się zdecydować ale coś tknęło mnie, by pojechać do Lublina i sprawdzić co dostane "na miejscu" (mieszkam na wsi w okolicach Lublina a miałem jeszcze ważny bilet miesięczny :)).
Jako pierwszy sklep wybrałem sklep na ul. Kunickiego.
Okazałem miłej Pani listę potrzebnych mi rzeczy i zniknęła na dłuższą chwile na zapleczu sklepu.
Okazało się że jest tylko 1 szt. głośnika 14-100-8-SK przy czym 14-100-8-SCX mogłem kupić 2 sztuki.
Nie wiedziałem co zrobić, czy kupić 2 szt. SCX i zrobić projekt Pawła, czy zamówić 2 szt. SK.
Pani widząc moje niezdecydowanie powiedziała, że może podłączyć oba głośniki i sobie odsłucham, zdecyduje co mi lepiej pasuje.
Stwierdziła też, że SCX mają cały czas na stanie, dlatego że bardzo dobrze schodzą w przeciwieństwie do SK - naciągaczka ? :).
Jak się pewnie domyślacie, podłączone głośniki grały pełnym pasmem.
Najpierw słuchałem SK, potem SCX. Grały praktycznie tak samo, jedynie SCX okazywał jakby więcej średnicy.
Mogłem tak reagować ze względu na to, że nie słuchałem obu na raz, przy czym SCX grał jako drugi.
Zdecydowałem się i kupiłem komplet głośników do projektu Pawła.S.

Po powrocie do domu zamówiłem elementy zwrotnicy, tunele i gniazda + śruby z polinka.
Przyszedł czas by zacząć nieco majstrować przy płytach.
Miałem dylemat, czy oddać płyty do pocięcia stolarzowi czy zrobić to samemu.
Zdecydowałem się poszukać stolarza. Niestety znalazłem tylko 1 Pana który od lat już się tym nie zajmuje i nie ma zaplecza.
Nie mieszkam w mieście więc dałem sobie spokój i opisałem wymiary na płytach.
Jeszcze raz sprawdziłem czy wszystko się zgadza i przystąpiłem do cięcia.
Jak widać, płyty pochodzą ze starych mebli, nie były narażone na wilgoć ale i tak wybrałem najlepsze kawałki.
Robiłem to za pomocą wyrzynarki więc jak się domyślacie nie wyszło idealnie.
Mało tego, wyszło bardzo źle. Okazało się, że brzeszczot w wyrzynarce był już tępy, szkoda, że dopiero po pocięciu płyt zwróciłem na to uwagę... no ale cóż, to jest właśnie "nagrodą" za pośpiech.
W każdym razie musiałem kupić nowy ze względu na otwory których jeszcze nie wyciąłem.
Zostawiałem ok. 1mm więcej na krawędzi każdej ścianki, pomyślałem, że jak będzie bardzo nierówno to potem po prostu zostawię i zeszlifuje nadmiar po sklejeniu i skręceniu.
Przyłożyłem płyty do siebie (tutaj pomógł kolega), zaznaczyłem miejsca na wkręty i zacząłem wiercić.
Następnie nakładałem vikol i skręcałem po kolei ścianki aż otrzymałem bryłę.
Zostawiłem paczki do wyschnięcia, a kiedy klej już stwardniał zabrałem się za szlifowanie nadmiaru płyty (BHP musi być :)).
Po naszkicowaniu frontów, zabrałem się za wycinanie otworów pod głośniki i br.
Zwykła wyrzynarka z większymi otworami radzi sobie bardzo dobrze, z mniejszymi nie było tak wesoło.
Gdy na wyrzynarkę zadziałamy siłą, by zrobić okrągły otwór, brzeszczot wygina się i tnie pod kątem, szczególnie po nagrzaniu.
Po wycięciu wszystkich otworów i sprawdzeniu czy wszystko ładnie pasuje, zabrałem się za przyklejanie frontów.
Tutaj już nie stosowałem wkrętów ze względu na to, że miałbym potem problem ze zrobieniem ścięć na krawędziach.
Nałożyłem vikol, ułożyłem powoli i równo i przycisnąłem wszystko bardzo dużym i ciężkim akumulatorem, po czym zostawiłem na noc do wyschnięcia.
Rano, gdy zobaczyłem jak to wygląda (nierówności) byłem załamany.
W pewnym momencie miałem już sobie dać spokój ale za dużo pracy w to włożyłem.
Na pocieszenie przyszła paczka z polinka.

Wcześniej już słuchałem głośników bez zwrotnicy (pj grał z kondem 4,7uf) ale po połączeniu "na krótko" zwrotnicy i podłączeniu do niej głośników byłem bardzo miło zaskoczony, uśmiech sam pojawił się na twarzy.
To mnie zmotywowało do dalszych prac.
Długo myślałem na czym zrobić zwrotnice.
Miałem kawałek pleksi ale na 2 zwrotnice okazał się za mały.
Wziąłem więc na początek kawałek twardej okładki z zeszytu.
Zamontowałem i polutowałem wszystkie elementy zwrotnicy po czym stwierdziłem, że sztywność tego materiału mi odpowiada, wszystko się dobrze trzyma.
Wróciłem do kolumn, wymieszałem szpachle z utwardzaczem i zacząłem równać paczki.
To była porażka, wszędzie dawałem nadmiar, robiłem tak, by potem móc spokojnie szlifować, bez strachu że gdzieś przesadzę.
Po wyschnięciu zabrałem się za szlifowanie. Posłużyła mi do tego szlifierka, odpowiednia gumowa tarcza z rzepą i krążki z papieru ściernego na rzep.
Początkowo zastosowałem tarczę 120, potem 220. Dało to nawet zadowalający efekt.
W niektórych miejscach szpachlowałem przyschniętą lekko szpachlą. Efektem tego było rwanie podczas szlifowania, i porobiły się dołeczki.
Zmarnowałem na całą "zabawe" 1.5 puszki szpachli. Niestety, głupota i pośpiech kosztują...
Wygląda to teraz tak :

Nie miałem szpachli żeby to poprawić, była sobota i sklepy budowlane były już pozamykane (godz. 16).
Wziąłem się więc za ścięcia na krawędziach frontu. do dyspozycji - szlifierka. Tutaj jestem mile zaskoczony, nawet nieźle to wyszło:

Następnie zabrałem się za montowanie gniazd do mocowania głośników.
Okazało się że wyciąłem o 1mm za duży otwór na głośnik niskotonowy.
W efekcie, w miejscach gdzie miałem montować gniazda, musiałem poprzyklejać kawałeczki płyty (co widać na powyższym zdjęciu), by gniazda po zamontowaniu były nieruchome.
Żałuje że nie kupiłem zwyczajnych nakrętek pazurkowych...
Uporałem się jakoś z montażem choć nie było to w moim przypadku proste.
W niektórych miejscach płyta się wyłupała, na szczęście, kiedy większa powierzchnia gniazda znajduje się w płycie, jest ono nieruchome. Kilka zdjęć:




Na chwilę obecną, paczki wyglądają tak:
Oczywiście wygłuszone w środku:
Szczerze mówiąc jestem trochę zdemotywowany. Kupiłem skaj na fronty kolumienek (na ścięciach będzie już okleina).
Nie wiem natomiast jak tą skaj zastosować, by nie było widać na krawędziach że była cięta.
Stoję przed wyborem okleiny ale to kwestia gustu. Tutaj sobie dam rade, o ile wyrównam dobrze kolumny.
Po co to wszystko napisałem - nie chciałem się tutaj pochwalić bo za bardzo nie mam czym.
Może być to przestrogą dla innych że pośpiech i dokładność nie idą w parze.
Z jednej strony oczekuję motywujących słów, zamiast brać się do pracy siedzę i ich słucham.
Nawet zbytnio nie przeszkadza mi świst powietrza dookoła głośników jak i br

Jak widać z jednym sobie już poradziłem

Co raz częściej myślę o zrobieniu ich od nowa, ale szkoda mi pieniędzy włożonych w kleje, szpachle etc. bo praktycznie niczego nie miałem, wszystko musiałem kupić.
Zaplanowałem także podstawki, rurki już czekają w garażu. Ja jednak po ostatnich przygodach z płytami jakoś nie śpieszę się do ich ponownego cięcia...
Tym którzy wytrwali do końca wielkie dzięki. Nie wszystkim pewnie chciało się czytać o mojej nieudolnej pracy.
Pozdrawiam i w miarę możliwości liczę na sugestie, bo chyba jeszcze da się coś zrobić.
Skomentuj