• Witamy w największym polskim serwisie internetowym poświęconym w całości zagadnieniom samodzielnej budowy nagłośnienia.
    Dzięki DIYaudio.pl poznasz zagadnienia samodzielnej budowy nagłośnienia od podszewki oraz będziesz mógł dyskutować o DIY audio do woli.

    Artykuły z dawnego portalu zostały przeniesione do sekcji forum na samym dole.

Absurdy na polskich drogach

Rejestracja
Mar 4, 2008
Postów
187
Reakcji
0
Lokalizacja
BB
Ostatnio jechałem przez jakieś wiejskie drogi i spotkała mnie sytuacja w której pierwszy raz za sterami pojazdu nie wiedziałem co zrobić zresztą 2 innych kierowców też staliśmy i gapiliśmy się w siebie dobre 30 sekund później zasadą uprzejmości "puściliśmy się" A sprawa wyglądała następująco

Nr 2 (czyli ja) dojeżdza do skrzyżowania gdzie obowiązuje zasada prawej ręki chce
skręcić w lewo, w tym samym czasie nadjechały dwa kolejne pojazdy 1 i 3
zgodnie z zasadami ruchu drogowego nr 2(czyli ja) puszcza nr 3 bo jedzie prosto, ale
nr 3 musi puścić nr 1 bo ma go po prawej, ale nr 1 nie może wyjechać bo stoi
mu na drodze nr 2 i czeka aż nr 3 przejedzie :D Jak Wy byście się zachowali w tej sytuacji ?

Zdjęcie poglądowe
 
W takiej sytuacji jedna osoba musi "odpuścić" i pozwolić na wymuszenie pierwszeństwa przez inny pojazd.
Oczywiście, wszystkie pojazdy powinny się zatrzymać a jeden z kierujących powinien mrugnąć długimi lub w inny sposób dać wyraźnie znak o ustąpieniu drogi.

Trzeba jednak uważać, bo znam kilka przypadków w których kierowca "ustępował" pierwszeństwa po czym ruszał i następowała kolizja, wszystko dla wymuszenia odszkodowania i niestety wina leży po stronie drugiego kierowcy. Szczególnie należy uważać na taksówkarzy.
 
tak jak luke666 napisal, ktos musi 'zaczac' pierwszy, czyli wymusic :)
 
Pierwszeństwo ma pojazd nr 3, ponieważ jedzie na wprost, 1 i 2 skręcają, a więc muszą ustąpić ;)
 
Ten kto pierwszy dojedzie do iego. Nigdy nie jest tak ze wszystkie auta sa w idealnie tym samym czasie na skrzyzownaiu.
 
dwojeczka dojezdza do osi i tak blisko trojeczki, aby jedyneczka miala prawa wolna i mogla jechac jako pierwsza omijajac szerokim lukiem dwojeczke :lol:
bart210 napisał:
cursor, to w taki razie kto ma pierwszeństwo na takim skrzyżowaniu? :wink:
Dokladnie tak to wyglada i nie ma sie co wiecej rozwodzic :wink: Uprzejmosc i pozniej prawa wolna w takim wypadku
 
cursor napisał:
Pierwszeństwo ma pojazd nr 3, ponieważ jedzie na wprost, 1 i 2 skręcają, a więc muszą ustąpić ;)
Dokładnie , więc nie wiem gdzie te absurdy ? :P


Absurd to jest rondo radosława w warszawie :P
 
takero napisał:
cursor napisał:
Pierwszeństwo ma pojazd nr 3, ponieważ jedzie na wprost, 1 i 2 skręcają, a więc muszą ustąpić ;)
Dokładnie , więc nie wiem gdzie te absurdy ? :P

Takero to jest absurd :) wyklucz pojazd nr 2, będąc pojazdem nr 3 pojedziesz prosto bez ustąpienia pierwszeństwa pojazdowi nr 1 wymuszasz pierwszeństwo czytaj nie dostosowujesz się do zasady prawej ręki (w przypadku kolizji Twoja wina).

Choćby nie wiem jak człowiek kombinował pojazdy na wzajem się blokują i bez uprzejmości nie da rady przejechać przez to skrzyżowanie
 
adambb napisał:
takero napisał:
cursor napisał:
Pierwszeństwo ma pojazd nr 3, ponieważ jedzie na wprost, 1 i 2 skręcają, a więc muszą ustąpić ;)
Dokładnie , więc nie wiem gdzie te absurdy ? :P

Takero to jest absurd :) wyklucz pojazd nr 2, będąc pojazdem nr 3 pojedziesz prosto bez ustąpienia pierwszeństwa pojazdowi nr 1 wymuszasz pierwszeństwo czytaj nie dostosowujesz się do zasady prawej ręki (w przypadku kolizji Twoja wina).

Choćby nie wiem jak człowiek kombinował pojazdy na wzajem się blokują i bez uprzejmości nie da rady przejechać przez to skrzyżowanie
Tyle, że to już zupełnie inna sytuacja i w tym momencie rzeczywiście pojazd, który skręca w lewo ma pierwszeństwo przed tym co jedzie prosto, ale tutaj obowiązuje jedynie reguła prawej ręki.
Nie wydziwiajcie tam gdzie to nie jest konieczne. To o czym piszesz należy potraktować jako zupełnie inny przypadek i inaczej do niego podejść, i to dalej nie ma nic wspólnego z absurdem.

Kolejny przykład to tak jak już inni napisali, to kwestia uprzejmości.
Absurdem to są skrzyżowania na parkingu pod auchan u mnie w mieście. Wjeżdżasz w ulicę między parkingami i masz znak skrzyżowania równorzędne, a przed każdem wyjazdem z parkingu masz znak poziomy nakazujący zatrzymać się, więc gdzie tu te skrzyżowania równorzędne?
 
bart210 napisał:
cursor, to w taki razie kto ma pierwszeństwo na takim skrzyżowaniu? :wink:

Jako iż uczęszczam na prawko pozwole sobie wtrącić swoje 3 grosze, wg. prawa jest to sytuacja patowa gdzie nikt nie ma pierszeństwa, wszyscy stoją (wiem, wiem głupota a jednak) :D tak czy siak ktoś musi ustąpić pierszeństwa aby ktoś mógł wymusić a dalej już idzie wg. zasady prawej strony ;)
 
Krystian Markow napisał:
zasygnalizować że się kogoś puszcza :mrgreen: tu musi zapanować uprzejmość :grin:

z racji, że ja także uczęszczam na prawko to powiem tyle, że w świetle prawa nie można sygnalizować takich rzeczy, bo to jest kierowanie ruchem a taka osoba nie ma uprawnień do kierowania ruchem. Przykładowo...próbujesz włączyć się do ruchu, czekasz, czekasz, czekasz...nagle ktoś staje i np mruga światłami żebyś wyjechał - każdy normalny kierowca jedzie i tyle...L (elka) nie ma prawa się ruszyć...gość, który Cię puszcza nie ma uprawnień do kierowania ruchem i tyle...jeśli ruszysz oblewasz egzamin. Idąc jeszcze dalej...zatrzymujesz się przed pasami żeby przepuścić pieszego...ale pieszy nie zdecydowany więc pokazujesz mu ręką żeby przeszedł...i oblewasz egzamin...bo nie masz uprawnień do kierowania ruchem. Więc z tym mruganiem i informowaniem nie jest tak hop siup....
 
LuSzTi napisał:
tyle...L (elka) nie ma prawa się ruszyć...gość, który Cię puszcza nie ma uprawnień do kierowania ruchem i tyle...jeśli ruszysz oblewasz egzamin.

w takiej sytuacji na egzaminie, nalezy zapytac egzaminatora czy zezwala na ruszenie bo X dal znak ktory bla bla bla... ale owszem, lepiej zeby egzaminujacym L nie ustepowali i omijali szerokim łukiem, bo tak wyglada jazda na egzaminie...
 
Tasior napisał:
LuSzTi napisał:
tyle...L (elka) nie ma prawa się ruszyć...gość, który Cię puszcza nie ma uprawnień do kierowania ruchem i tyle...jeśli ruszysz oblewasz egzamin.

w takiej sytuacji na egzaminie, nalezy zapytac egzaminatora czy zezwala na ruszenie bo X dal znak ktory bla bla bla... ale owszem, lepiej zeby egzaminujacym L nie ustepowali i omijali szerokim łukiem, bo tak wyglada jazda na egzaminie...

jak się spytasz to egzaminator mówi tekst w stylu: "To Pan nie wiem czy może Pan jechać czy nie?? Nie zna Pan zasad ruchu. Właśnie zakończył Pan egzamin!!"

Ogólnie powinno się czekać do oporu...chyba, że egzaminator sam powie, że można skorzystać...ale musi to powiedzieć sam z siebie.
 
LuSzTi, cóz , mnie inaczej ucza. Jego odp moga byc ze tak, nie, albo zebym sam zadecydował itp.

A jak bedziesz stal do oporu to Ci powie ze utrudniasz ruch ;>
 
Tasior napisał:
A jak bedziesz stal do oporu to Ci powie ze utrudniasz ruch ;>

Jeśli nie masz możliwości wyjazdu to możesz stać....inaczej robisz wymuszenie pierwszeństwa i kończysz egzamin. Można jeszcze inaczej zadać pytanie: "Czy udziela Pan zgody na skorzystanie ustąpienia pierwszeństwa?" Takie pytanie ma inny wydźwięk, bo sugerujesz, że wiesz, że nie możesz jechać...
 
LuSzTi napisał:
Tasior napisał:
LuSzTi napisał:
tyle...L (elka) nie ma prawa się ruszyć...gość, który Cię puszcza nie ma uprawnień do kierowania ruchem i tyle...jeśli ruszysz oblewasz egzamin.

w takiej sytuacji na egzaminie, nalezy zapytac egzaminatora czy zezwala na ruszenie bo X dal znak ktory bla bla bla... ale owszem, lepiej zeby egzaminujacym L nie ustepowali i omijali szerokim łukiem, bo tak wyglada jazda na egzaminie...

jak się spytasz to egzaminator mówi tekst w stylu: "To Pan nie wiem czy może Pan jechać czy nie?? Nie zna Pan zasad ruchu. Właśnie zakończył Pan egzamin!!"

Ogólnie powinno się czekać do oporu...chyba, że egzaminator sam powie, że można skorzystać...ale musi to powiedzieć sam z siebie.
Wg mnie taki egzaminator to skończony idiota. Trzymanie się prawa to jedno, wymaganie takiej praktyki to zupełne pomylenie. W takiej sytuacji po spytaniu instruktora ten powinien puścić. Grunt, aby pokazać, że się wie kto jest na prawie. Zresztą co tu dużo gadać, jak ktoś uparty to powód zawsze się znajdzie aby zdającego upier**lić, taka prawda. Ja miałem to szczęście trafić na normalnego przedstawiciela tego zawodu. System szkolenia kierowców mamy chory, tak samo jak i wiele innych rzeczy w tym pięknym kraju ;)
 
Powrót
Góra