Na pierwszym roku (tj. jakichś 8 lat wstecz) około 16 piw(głównie kenigerów, fasbergów itp. biedronkowej lury), do tego bliżej nieokreślona ilośc "wina" i "ukraińskiej" wódki(czorno smorodinowa goriłka).
Wszystko to w przeciągu jakichś dwóch godzin, no ale wtedy człowiek młody był i praktycznie "niezniszczalny", jedyne efekty uboczne to kilkukrotnie zapełniony pęcherz(dość irytujące - biorąc pod uwagę jaka była kolejka do kibla na tej parapetówie) i zniewalająca senność (kumpel z rana dziękował że "zdrzemnąłem się" wzdłuż szafki i lodówki - dzięki czemu "ocaliłem" ich zawartość

).
Teraz raczej trunki produkuję* i "truję" nimi otoczenie.
Sam już dawno przeszedłem w tryb "ekonomiczny"(momentami przeradzający się wręcz w wielotygodniową abstynencję), czyli szacuję tygodniowe spożycie na jakieś pół piwa tygodniowo(ew. "ekwiwalentu winnego")**.
*co najmniej hektolitr rocznie - tej jesieni samego "cydru" będzie ~2/3 hektolitra.
**nie wliczam w to napojów powstałych w wyniku fermentacji mlekowej (kefiry, jogurty, sok z kapusty ew. kiszonych ogórków itp., które to każdemu szczerze polecam

).