planuje studia techniczne na AGH no i niestety tam kłania się matma, matma, matma, matma i jeszcze raz matma
cudny powiem Ci z doswiadczenia jak to było .....mój nauczyciel też mi tak powtarzał...również rozważałem AGH.... 2 osoby z mojej klasy tam poszło.....
a jest tak: stricte Matme na Politechnice Wrocławskiej miałem przez 3 semestry i było ich że tak powiem 5 (na pierwszym analiza matematyczna 1 i algebra liniowa 1, na drugim sem analiza matematyczna 2 i albebra liniowa 2, na 3cim semestrze równania różniczkowe..... fizyka na 2 i 3cim semestrze w 3 formach (laborka cwiczenia i wyklad) .......i wtedy musiałem wiecej czasu poświecić na matme i fize niż koledzy z liceum ale to byl pierwszy rok i połowa 2go ...... wtedy nie interesowało mnie nic innego jak utrzymanie się + dobre wyniki ............
i co potem gdzie dalej ta typowa matma ? .........
W następnych semestrach ANI RAZU ręcznie nie liczyłem całek potrójnych, szeregów Mc'Lorena (juz nie pamietam jak to sie pisze ;p), nie liczyłem potem żadnych braz wektorów w 4ech wymiarach ani równań różniczkowych .......słowem fajnie.....wiem... ze takie cos jest ale inżynier ma potrafić wykorzystac dostepne srodki do rozwiazania problemu a nie trzaskać całki na kartkach .....od tego są matematycy .........
co do siatki przedmiotów ogólnouczelnianych (matma, fiza itd) to gdy gadam z kolegami ze sredniej to między AGH, Politech Ślaska, Politech Warszawska, Politech Wrocławska róznice są w sumie tylko w nazwach

żaden po 2 roku nie liczy tych abstrakcyjnych spraw na kartuszkach....i Ty cudny tego też nie bedziesz robił
tak więc "matma matma przede wszystkim matma".....tak ale czysta matma przez pierwszy rok bo to dobry przedmiot do odsiewania ludzi....
przyszły nastepne lata już roglądasz się za pracą .....inaczej patrzysz na "zycie" bo w sumie trzeba myśleć troche dalej...... i teraz owocuje technikum potem masz SAME przedmioty zawodowe.... i jak patrze na technikum to na studiach poprostu masz rozbite na cząsteczki przedmioty które miałem w technikum.......technikum mi to ugruntowało... nakierowało.......teraz gdy mam czas na pracę i studia to koledzy z liceum muszą to nadrabiać bo jadą od zera i co z tego ze mieli latwiej przez 1.5 roku jak nastepne 3.5 przewage ma technikum (i tak jak wczesniej wspomniałem na pierwszym roku i tak kazdy siedzi i sie uczy czas nie jest Ci potrzebny na cos poza studiami za to potem kazdemu potrzeba wiecej ....bo chcesz robic cos poza i tu przewage ma technikum)
po 4 latach takie statystyki żaden z moich kolegów którzy ze mną studiują albo starsi którzy skończyli i chodzili do technikum nie żałują ze do nich poszli i gdyby wybierali jeszcze raz to dalej wybrali by technikum........a mniej wiecej co trzeci (czyli ok 30%) ludzi którzy byli w liceum jak patrzą wstecz to teraz wybrali by technikum
nie mówie już że jak skonczysz technikum to masz maturę i ZAWÓD....a po liceum....
to jest moje zdanie, moje spostrzeżenie i kolgów z którymi przebywam...ludzi którzy maja to ZA SOBĄ.......
zresztą po wpisach na forum ludzi którzy mają to za sobą to widze ten sam trend......
na koniec....oczywiście można iśc do liceum oraz interesować się elektorniką itd......ale raczej tacy ludzie "Blkowskiego" nie czytają .......
na koniec tego długiego wywodu ..... nie chce by traktowano to jako regółę.... bo nawet najlepsze technikum nie wcisnie w nikogo nic jeśli sam sie do tego nie przyłożysz.......tak samo liceum.......dużo zalezy od podejscia szkoły...... bo są też szekoły jak w opisie cudnego.....można być po liceum i wiedzieć wiecej o np elektronice niż ktoś inny po technikum choć są to żadkie przypadki (i nie mam tu na myśli rozróżniania rezystora od konda.....oraz umiejętności lutowania czy składania KITów z gotowych projektów... bo to zupełnie inna kwestia.......)
EOT .....bo zaczyna się robić przekomarzanie "ważniejsze są święta Bożego Narodzenia czy Wielkiej Nocy"