Witam, chciałbym zaprezentować Wam moją konstrukcję pasywnego sub’a, którego budowa zajęła mi ok. 10 miesięcy, z czego realnej pracy było zaledwie 4 miesiące.
Mianowicie z założenia miał to być sub do kina domowego, mały zwarty w sobie i posiadający duży potencjał akustyczny. Wybrałem więc Peerleesa postanowiłem zaryzykować i postawić wszystkie karty na XXLS 12 + MB, do tej pory nie miałem do czynienia z tą firmą. Całe moje doświadczenie co do budowy subwoofer’ów (15 lat) zbierałem opierając się głównie na (JBL, Infinity). Bawiłem się półprofesjonalnie w CA. A więc jakieś doświadczenie (odsłuchowe) posiadam i trudno jest mi sobie dogodzić. :mrgreen:
A więc głośniki w bardzo dobrej cenie udało mi się jeszcze zamówić w AC, za pośrednictwem XSY’sia (dzięki), podczas oczekiwania na realizację dopieszczałem projekcik :razz:
-Przetworniki:
Peerless 830844 XXLS-12 + 830547 XLS-12sl290
-Budowa
Obudowa z założenia nie miała być zwykłym sześcianem, którą można by było „opędzlować w tydzień”, lecz projektem tak skomplikowanym w wykonaniu, żebym miał co robić przez pół roku, co mi się udało znakomicie . Podstawą konstrukcji była płyta [MDF - 25mm], klejona na kanapkę przy pomocy kleju wikolopodobnego. W najcieńszym miejscu grubość obudowy wynosiła 50mm, a tył 78mm. Łączna ilość elementów stanowiąca całość projektu sięgała ok. 230!! szt. Dobrze, że mam zaprzyjaźnią stolarnię, bo bym chyba majątek, za samo pocięcie, musiał zapłacić.
Do budowy zabrałem się bardzo szybko. W budowie towarzyszył mi synek lat 4. Pierwszym etapem było wycinanie kształtów - troszkę to trwało, następnie wstępne składanie i potem klejenie, klejenie, klejenie (5 kg wikolu) - właśnie ta operacja trwałą chyba najdłużej, około miesiąca. Jak to już wszystko wyschło musiałem wymyślić jakiś patent na wypełnienie szczelin pomiędzy pionowymi listewkami na zewnątrz. W końcu, po którejś próbie na mieszankę wypełniacza, wybrałem mix żywicy i pyłu pozostałego po cyklinowaniu podłogi u mnie w chacie - żywicy też zużyłem nie mało - 4kg. Po paru dniach, jak to wszystko się ze sobą związało, wyglądało dość niepokojąco. Ten mix żywiczny nie chciał sobie do końca zaschnąć, ale i na to znalazłem metodę - szlifierka kątowa z tarczą z papieru ściernego. W momencie obróbki materiał podgrzewał się i to utwardziło go do końca. Potem tylko mała kosmetyka pilnikiem (parę godzin) i było po krzyku. A potem szlifowanko do, prawie, połysku.
I z tak przygotowaną powierzchnią przyszedł czas na fornir…
Nie mogłem zdecydować się czym i jak wykończyć moje cudo, zrobiłem sobie wizualkę w Max 3D, ale dalej miałem obiekcje. Po długim biciu się z myślami postanowiłem wybrać się do pobliskiego DLH z kawałkiem czarnej skóry w ręku i tam na miejscu zadecydować co z czym dalej…. i wybrałem fornir Zebrano (bo ładnie się komponował z czarną skórą), szerokość liścia ok. 80-85mm, i może dlatego, że wiedziałem, że w warunkach warsztatowych można „położyć” najlepszą robotę przez błąd w oklejaniu na klej Moment Henkel’a …wystarczy tylko „moment” nieuwagi i po ptakach. A w przypadku Zebrano, ze względu na dość regularne kształty i kierunek słojów, można po małym błędzie jeszcze troszkę zaszpachlować. A wtedy trzeba by było się dobrze wpatrzeć, żeby znaleźć miejsce łączenia. Wyszło całkiem niekiepsko :razz: tylko jedno małe „ale” - oszpeciłem moje cudeńko starając się za zbyt dokładnie wyszlifować na gładź przed olejem. I na jednej z bocznych krawędzi dokopałem się prawie do fugi z żywicy. Niestety, nic się nie dało zrobić :cry: .
Na pokrycie forniru wybrałem olej V3V - chyba 5 warstw. Kiepsko wypadły próby z „wypełniaczem porów”, zbyt jasny odcień forniru.
Na front poszła czarna ekoskóra . Na wytłumienie zastosowałem 100%-ową wełnę owczą.
-Wrażenia z odsłuchu
Tak do końca jeszcze nie wiem, ponieważ sub był na razie podpięty tylko do amplitunera, choć i tak efekt był bardziej niż zadawalający. Czuło się wibrację ze stropu, a membrany ledwo się wychylały. Biedni moi sąsiedzi.
Mógłbym go pogonić z auta, ale nie mam tyle siły, żeby go do garażu zatachać. Moje cacko waży koło 80 kg. Docelowo będzie napędzany z 400W MOSFETa, który jest już prawie złożony.
Dobra, a teraz koniec mojej epopei i czas na kosztowną rzeczywistość:
mdf – 140
kleje (żywica + wikol + moment + silikon) – ok. 300
przetworniki – 790
mat. Ścierne + śruby - 130
eko skóra - 35
wełna – 100
przewód głoś. – 200
jakaś reszta - ?
całość ok. 1860 pln
do tego troszkę parku maszynowego za ok. 1300 pln., który był niezbędny do narodzin Tsar’a.
Mianowicie z założenia miał to być sub do kina domowego, mały zwarty w sobie i posiadający duży potencjał akustyczny. Wybrałem więc Peerleesa postanowiłem zaryzykować i postawić wszystkie karty na XXLS 12 + MB, do tej pory nie miałem do czynienia z tą firmą. Całe moje doświadczenie co do budowy subwoofer’ów (15 lat) zbierałem opierając się głównie na (JBL, Infinity). Bawiłem się półprofesjonalnie w CA. A więc jakieś doświadczenie (odsłuchowe) posiadam i trudno jest mi sobie dogodzić. :mrgreen:
A więc głośniki w bardzo dobrej cenie udało mi się jeszcze zamówić w AC, za pośrednictwem XSY’sia (dzięki), podczas oczekiwania na realizację dopieszczałem projekcik :razz:
-Przetworniki:
Peerless 830844 XXLS-12 + 830547 XLS-12sl290
-Budowa
Obudowa z założenia nie miała być zwykłym sześcianem, którą można by było „opędzlować w tydzień”, lecz projektem tak skomplikowanym w wykonaniu, żebym miał co robić przez pół roku, co mi się udało znakomicie . Podstawą konstrukcji była płyta [MDF - 25mm], klejona na kanapkę przy pomocy kleju wikolopodobnego. W najcieńszym miejscu grubość obudowy wynosiła 50mm, a tył 78mm. Łączna ilość elementów stanowiąca całość projektu sięgała ok. 230!! szt. Dobrze, że mam zaprzyjaźnią stolarnię, bo bym chyba majątek, za samo pocięcie, musiał zapłacić.
Do budowy zabrałem się bardzo szybko. W budowie towarzyszył mi synek lat 4. Pierwszym etapem było wycinanie kształtów - troszkę to trwało, następnie wstępne składanie i potem klejenie, klejenie, klejenie (5 kg wikolu) - właśnie ta operacja trwałą chyba najdłużej, około miesiąca. Jak to już wszystko wyschło musiałem wymyślić jakiś patent na wypełnienie szczelin pomiędzy pionowymi listewkami na zewnątrz. W końcu, po którejś próbie na mieszankę wypełniacza, wybrałem mix żywicy i pyłu pozostałego po cyklinowaniu podłogi u mnie w chacie - żywicy też zużyłem nie mało - 4kg. Po paru dniach, jak to wszystko się ze sobą związało, wyglądało dość niepokojąco. Ten mix żywiczny nie chciał sobie do końca zaschnąć, ale i na to znalazłem metodę - szlifierka kątowa z tarczą z papieru ściernego. W momencie obróbki materiał podgrzewał się i to utwardziło go do końca. Potem tylko mała kosmetyka pilnikiem (parę godzin) i było po krzyku. A potem szlifowanko do, prawie, połysku.
I z tak przygotowaną powierzchnią przyszedł czas na fornir…
Nie mogłem zdecydować się czym i jak wykończyć moje cudo, zrobiłem sobie wizualkę w Max 3D, ale dalej miałem obiekcje. Po długim biciu się z myślami postanowiłem wybrać się do pobliskiego DLH z kawałkiem czarnej skóry w ręku i tam na miejscu zadecydować co z czym dalej…. i wybrałem fornir Zebrano (bo ładnie się komponował z czarną skórą), szerokość liścia ok. 80-85mm, i może dlatego, że wiedziałem, że w warunkach warsztatowych można „położyć” najlepszą robotę przez błąd w oklejaniu na klej Moment Henkel’a …wystarczy tylko „moment” nieuwagi i po ptakach. A w przypadku Zebrano, ze względu na dość regularne kształty i kierunek słojów, można po małym błędzie jeszcze troszkę zaszpachlować. A wtedy trzeba by było się dobrze wpatrzeć, żeby znaleźć miejsce łączenia. Wyszło całkiem niekiepsko :razz: tylko jedno małe „ale” - oszpeciłem moje cudeńko starając się za zbyt dokładnie wyszlifować na gładź przed olejem. I na jednej z bocznych krawędzi dokopałem się prawie do fugi z żywicy. Niestety, nic się nie dało zrobić :cry: .
Na pokrycie forniru wybrałem olej V3V - chyba 5 warstw. Kiepsko wypadły próby z „wypełniaczem porów”, zbyt jasny odcień forniru.
Na front poszła czarna ekoskóra . Na wytłumienie zastosowałem 100%-ową wełnę owczą.
-Wrażenia z odsłuchu
Tak do końca jeszcze nie wiem, ponieważ sub był na razie podpięty tylko do amplitunera, choć i tak efekt był bardziej niż zadawalający. Czuło się wibrację ze stropu, a membrany ledwo się wychylały. Biedni moi sąsiedzi.
Mógłbym go pogonić z auta, ale nie mam tyle siły, żeby go do garażu zatachać. Moje cacko waży koło 80 kg. Docelowo będzie napędzany z 400W MOSFETa, który jest już prawie złożony.
Dobra, a teraz koniec mojej epopei i czas na kosztowną rzeczywistość:
mdf – 140
kleje (żywica + wikol + moment + silikon) – ok. 300
przetworniki – 790
mat. Ścierne + śruby - 130
eko skóra - 35
wełna – 100
przewód głoś. – 200
jakaś reszta - ?
całość ok. 1860 pln
do tego troszkę parku maszynowego za ok. 1300 pln., który był niezbędny do narodzin Tsar’a.































Skomentuj