Szukając na siłę, w każdym rozwiązaniu można się do czegoś przyczepić. W moim zabezpieczeniu zegarowym chodzi spokój wewnętrzny. Byłbym bardzo poirytowany gdybym np. zasnął i gramofon bezproduktywnie by "chodził" przez wiele godzin. To, po jakim czasie się wyłączy, 3 czy 15 minut nie ma dla mnie żadnego znaczenia, bo po drugiej stronie są długie godziny. Zaznaczę jednocześnie, że singli słucham wyłącznie z mojej szafy grającej. Następną sprawą jest to, co ma to chronić. Według mnie płyty niespecjalnie cierpią, gdyż igła pracuje na "rozbiegówce" i nie ściera nośnika dźwięku a nawet ciszy. Wyłącznik czasowy nie ma absolutnie żadnego wpływu na dźwięk i jakąkolwiek regulacje ramienia.

Skomentuj