Ogłoszenie

Collapse
No announcement yet.

Czy słuchawki mają płaską charakterystykę?

Collapse
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Clear All
new posts

    Czy słuchawki mają płaską charakterystykę?

    Wybaczcie długi, gorzki tekst. Frustracja moja już się przelewa i cierpliwości brakuje. W necie spotykamy losowych ludzi. Mam już dość inżynierów audio i pseudoinżynierów, wszelkiej maści teoretyków fotelowych, którzy wypowiadają się na tematy, które są pozornie bliskie ich kompetencji, ale jednak należą do akustyków. Mówię tutaj o teorii i praktyce pomiarów zabawek, którymi się inżynierowie dźwięku posługują. W moim wypadku chodzi o słuchawki. Sam akustykiem nie jestem, ale mam skromne doświadczenie hobbystyczne w tej kwestii. Od lat naprawiam i modyfikuję słuchawki i w to wliczam też strojenie. W międzyczasie czytałem i nadal czytam AES Journal, więc jestem w miarę na bieżąco z wiedzą ogólną i know how wziętego z wstecznej inżynierii strojów akustycznych słuchawek. Nie jestem ekspertem, ale zawsze to coś.
    Co jest charakterystyczne dla hobby DIY audio, to skupia ono głównie stolarzy i elektroników, więc nie ma wiele rozmowy o słuchawkach na forach DIY audio. Zatem, poniższy tekst może być nieadekwatny do tego miejsca, ale z racji, że spotykam tutaj ciekawskich ludzi, to może komuś się przyda. Pierwotnie to jest przede wszystkim tekst, który będę linkować, żeby nie musieć po raz setny tłumaczyć tego samego. Do rzeczy...

    Historia
    Tak, najpierw idziemy do szkoły, bo inaczej tego się nie da wyjaśnić. Każdy kto ma hobby o bogatej tradycji, jak choćby fotografia, pewnie zauważył(-a), że niektóre parametry czy pojęcia są swoiście dziwne, i charakterystyczne tylko dla danej dziedziny. Skąd się na przykład bierze czułość ISO w aparatach cyfrowych? Ano ISO to jednostka czułości preparatu światłoczułego na błonie fotograficznej. Podczas konstruowania pierwszych aparatów cyfrowych chciano aby były jak najbardziej swojskie dla fotografów, wiec przetłumaczono koncept czułości filmu na odczyt napięć z matrycy. Używamy tego konceptu do dzisiaj. Podobnie jest z dźwiękiem.

    Najpierw były głośniki.
    Audio zaczęło się od głośników przeszło sto pięćdziesiąt lat temu. Znalazły one zastosowanie w domach formie fonografów, potem gramofonów i odbiorników radiowych, gdzie służyły do dystrybucji informacji, słuchowisk i muzyki. Aby zapewnić czytelność odtwarzanego materiału potrzebna była pewna umowa. Ludzie w studio tworzący muzykę musieli mieć pewność, że głośnik w Twoim domu jest taki sam albo chociaż bardzo podobny do tego, który mają w studio. To w zasadzie sedno przesłania tego tekstu, dlatego trzymajcie tę myśl.
    Przed wojną debiut miała technologia stereofonii. Najpierw w kinach, gdzie na dwóch głośnikach odtwarzano muzyczną animację Fantazja. Następnie po wojnie technologia ta trafiła do domostw na zachodzie i stała się symbolem statusu rodziny. W latach 50 zaczęto używać frazy high fidelity, która przeistoczyła się w generalną filozofię i kierunek rozwoju branży reprezentowana takimi głośnikami jak Quad. W latach 60 ta filozofia została zawarta w formie standardów i popularnych zestawów stereo...

    ....A słuchawki? Ich jeszcze nie było widać. Słuchawki powstały nieco później niż głośniki i jako technologia rozwijały się wolniej. Podczas wojny były używane w różnej maści czołgach, samolotach i innych wehikułach. Były narzędziem inżynierów, techników jak na przykład telefonistek. W efekcie rozwoju przemysłu muzycznego, służyły muzykom do śledzenia swojego głosu. Taki wczesny popularny model wielozadaniowy to piękny Beyerdynamic DT48 popularny w Trzeciej Rzeszy. Jeśli chodzi o dźwięk to produkty te są ciekawe i wręcz imponujące, ale nie za bardzo nadają się do słuchania dla przyjemności. Ten model wymieniłem z nazwy, bo można go nadal nabyć w sklepach. Te żywe skamienieliny nie przyjęły się poza rynkiem profesjonalnym. Żeby to zrozumieć, musimy wrócić do głośników.

    Ponieważ głośnik ustawiony w studio, zmierzony mikrofonem na stanowisku pracy ma inny przebieg odpowiedzi częstotliwościowej, niż głośnik postawiony pokoju, a ten inny niż taki sam głośnik w systemie stereo (słuchany pod innym kątem), to jedyny sensowny sposób, żeby to unormować, to mierzyć odpowiedź w wolnym polu. Taki głośnik o płaskiej charakterystyce bezechowej, zmierzonej na drabinie albo komorze bezodbiciowej gra w takich warunkach okropnie. Mało basu, cienizna i same szelesty. Gdy ten sam głośnik wyląduje w salonie, to sprawa się zmienia. Brzmi on wtedy jak powinien. Dzieje się tak dlatego, że muzyka jest miksowana na właśnie taki głośnik, właśnie w takich warunkach. Tak w każdym razie było historycznie i pomimo różnych drobnych odchyłek nadal tak jest. Pomieszczenie w którym jest głośnik i dystans odsłuchu stanowią swoisty interfejs pomiędzy naszym zmysłem słuchu a głośnikiem. Ten interfejs ma własną impedancję akustyczną i w szczególny sposób modyfikuje dźwięk. Stąd potrzebuję zapamiętać dwie rzeczy:
    1. Historycznie muzyka jest miksowana na głośniki o płaskiej charakterystyce bezechowej, lub chociaż podobne.
    2. Kiedy mówimy, że głośnik ma płaską charakterystykę to w uproszczeniu mamy na myśli pomiar bezechowy. Taki głośnik nie ma płaskiej charakterystyki w miejscu używania!*
    Teraz, moi drodzy fani słuchawek o "płaskiej charakterystyce" (tak samo jak porządne głośniki), w jaki sposób zamierzacie zmierzyć ich odpowiedź bezechową? Czy mają dyndać na kablu przed mikrofonem? CDN

    *Oczywiście każdy, kto projektuje głośniki wie, że odpowiedź w wolnym polu to nie wszystko, ale upraszczam, żeby nie wprowadzać zamieszania.

    #2
    Słuchawki nie działają jak głośniki
    Najprościej to ująć tak: głośnik to pompa, słuchawka to kompresor. Głośnik to urządzenie o niskiej impedancji akustycznej. Jego zadanie to wprawiać w ruch duże ilości powietrza i wysyłać fale w głąb otwartej przestrzeni. Słuchawka natomiast porusza małą objętością powietrza i wytwarza znakomitą większość swojego dźwięku kompresując je. Uzyskuje ten efekt uszczelniając komorę nauszną poduszkami i dociskając je za pomocą sprężystego pałąka. Tak zainstalowany instrument uzyskuje odpowiednie wytłumienie do emisji niskich tonów.
    W związku z powyższym nie da się zmierzyć słuchawek bez głowy. Ergo adekwatna odpowiedź bezechowa nie istnieje.
    Zamiast sondy, słuchawki mierzy się na tzw symulatorze ucha. Obecny standard to urządzenie, które za pomocą dwóch rezonatorów imituje impedancję ucha do częstotliwości 6kHz. Rezonatory są tam po to, żeby imitować naturalny rezonans ośrodka słuchu, który nazywa się po prostu ear gain, czyli wzmocnienie ucha. Rezonans ten wynosi ok. 3kHz i 6kHz.

    Ten pagórek jest widoczny w każdym surowym pomiarze i powinien tam być. Nie oznacza on, że słuchawki „nie są płaskie”, oznacza tylko tyle, że instrument pomiarowy działa właściwie. Zatem, jeśli kiedyś natkniecie się na taki wykres, to nie wpadajcie w panikę, że jest dużo góry.
    Pomimo istnienia standardu (EC 60268-7), odpowiedź sztucznego ucha jest traktowana dość liberalnie i mamy dostępnych kilka modeli, które różnią się od siebie i w efekcie pomiary z nich nie są kompatybilne. W branży słuchawkowej jest taka niezręczna sytuacja, gdzie dane badania dotyczą tylko jednego systemu. Powtórzenie badania na aparacie innego producenta to kolejne miesiące pracy i miliony talarów. Z tego powodu nigdy nie porównujemy pomiarów słuchawek wykonanych przez dwa źródła.

    Aby taki wykres miał sens, autor ma dwie czynności do wyboru. Może na surowy pomiar nałożyć pożądany przebieg, tzw cel strojeniowy (tuning target). Wtedy na wykresie widzimy dwie linie. Może też dla czytelności odjąć cel od pomiaru i wówczas graf będzie przedstawiał odchylenie od celu. Taki wykres ma swoją postać płaską, czyli gdy pomiar zgadza się z celem. Czyli jednak istnieje "płaska" charakterystyka? Odpowiedź jest taka: istnieje płaski wykres. Jeśli spotykacie się z akustykiem, który mówi o płaskim przebiegu, to zapewne mówi taka osoba o samym wykresie, ale nie o odpowiedzi słuchawek. Musimy zatem wniknąć głębiej. Skąd bierze się cele strojenia?

    Umyślnie napisałem "cele" w liczbie mnogiej, bo w świecie słuchawek istnieje więcej niż jeden target. I tutaj się cała ta historia łączy. Pamiętacie, że napisałem, że głośniki były pierwsze? Wyobraźcie sobie cały przemysł muzyczny w połowie ubiegłego wieku. Ciężka, naoliwiona maszyna wypluwająca album po albumie, w czasach odkrywania szalonych gatunków muzycznych. Gdy słuchawki dołączyły do domowego zestawu stereo, żeby w jakikolwiek sposób nadawały się do konsumpcji muzyki, musiałby udawać zestaw głośnikowy w domu. To jest właśnie specyfika tego instrumentu. Tak jak fotografowie używają nadal pojęć z fotografii analogowej, tak samo współcześni audiofile nadal korzystają z muzyki rejestrowanej na głośniki, odtwarzanej na słuchawkach strojonych na głośniki.

    Czyli słuchawki o płaskiej charakterystyce to takie strojone na głośniki o płaskiej charakterystyce, tyle że zmierzone w pokoju? I tu jest problem, bo takie strojenie zależy w zaskakująco dużym zakresie od pomieszczenia, rozstawienia głośników i dystansu odsłuchu. Nie ma zatem jednego referencyjnego przebiegu odpowiedzi, tylko referencyjne przebiegi. Są słuchawki strojone na monitory bliskiego pola oraz na domowe kolumny. Producenci głośników, którzy na fali popularności zaczęli robić własne słuchawki lubią zrobić własne targety, oparte na własnych konfiguracjach referencyjnych pomieszczeń odsłuchowych. Możemy zatem powiedzieć, że pojęcie płaskości charakterystyki w ogóle nie działa w tym wypadku. Zamiast tego posługujemy się pojęciem neutralności, które oznacza pewien zakres możliwych odpowiedzi. Ewaluacja jakości takiej odpowiedzi następuje przez porównanie jej do wybranego celu, który jest adekwatny w konkretnym zastosowaniu.

    Z tego punktu widzenia można powiedzieć, że dobry głośnik jest jak szklanka. Transparentny, ale jednak ma swój określony kształt. Szklanki nieznacznie się różnią, ale jeśli dodasz ucho to już kubek. Słuchawki są bardziej jak woda. Również może być czysta, ale przybiera kształt szklanki.
    Last edited by rhalf; 07.05.2023, 21:15.

    Skomentuj


      #3
      Piszesz że gorzki tekst, dlaczego?
      Ludzie którzy zajmują się realizacją dźwięku czy też końcowym masteringiem w gruncie rzeczy mają nieproste zadanie uzyskać neutralnie dobre wrażenie dźwiękowe u odbiorcy. A mają do dyspozycji narzędzia (kolumny, słuchawki) które są odległe od ideału. Przecież bez względu na jakość przetworników, różnice między nimi są znaczące. I jak tu wybrać wzorzec? A jak uzyskać neutralność, skoro uszy mają spaczone tym na czym akurat słuchają? I my jako odbiorcy ich dzieł - też :) A przecież przedtem są jeszcze nieidealne mikrofony...
      Nie mam za dużo doświadczenia w słuchaniu, ale zawsze zastanawiam się, czy to co mi się podoba rzeczywiście jest obiektywnie dobre, czy tylko odpowiada mojemu spaczonemu zapamiętanemu wzorcowi.
      Im dłużej w temacie siedzę tym bardziej dochodzę do wniosku że o ile przetworniki niepoprawne technicznie są oczywiście kaleczące, o tyle nie ma na razie technicznej możliwości uzyskać "ideału". W związku z tym zaczynam olewać temat wzorca - dobrego lub nie i zaczynam podnosić wartość własnej subiektywnej oceny tego co mi się podoba, a co nie.

      Trochę jak z fotografią, malarstwem czy innymi sztukami artystycznymi. Żeby coś się podobało, musi być najpierw "dobre" technicznie, ale wśród dobrych jest potężne zróżnicowanie (przecież można zmienić światło, balans tonalny, głębię ostrości itp itd i każdy obiekt sfotografować na 25 różnych sposobów, gdzie każdy z nich będzie inny i dobry) i nie każde dobre musi mi się podobać. Ale w pokoju powieszę sobie obraz, albo postawię kolumny które mi się podobają. No, o ile będzie mnie na to stać :)
      Nie rozumiem dlaczego, jeśli chodzi o fotografię czy malarstwo taki stan rzeczy jest akceptowany przez ogół, a jeśli chodzi, muzykę - nie. Przecież nie na tym polega sztuka żeby namalować lub nagrać idealnie zgodnie z rzeczywistością... Bo o jakiej rzeczywistości mówimy? Tak myślę że muzykę trzeba traktować tak jak pozostałe sztuki, a nie wiosłować do jakiegoś nieuchwytnego "ideału". Ma się podobać. Biorąc pod uwagę wrażenia subiektywne.
      Dlatego IHMO nie ma co wieszać psów na realizatorach. Oni mają zrobić tak żeby było fajnie. Oczywiście warunkiem jednak podstawowym zanim ocenimy wrażenia, jest poprawność techniczna.
      Natomiast oczywiście domorosłych "specjalistów" się mnoży, bo przecież każdy może zainstalować program i robić muzykę.. Problemem jest wyłącznie to że nie potrafią oni najpierw spełnić tego podstawowego warunku.


      Dzięki za przybliżenie, o ile o krzywych "naturalnych" wiem, o tyle o metodzie pomiaru niewiele. Dla mnie tylko wniosek, że bez specjalistycznego sprzętu brak możliwości zmierzenia słuchawek. A wypadałoby bo między słuchawkami różnice są chyba większe niż między kolumnami. O ile wiele kolumn które prezentują jakikolwiek poziom jest dla mnie akceptowalnych, o tyle trafić na słuchawki, które wolę na uszach mieć niż nie mieć, jest dość trudno. .

      Skomentuj


        #4
        W trakcie pisania mi ulżyło i obeszło się bez narzekań :) W sumie to miałem jeszcze pomarudzić, ale z racji wybrakowanej wiedzy nie napisałem jeszcze co było potem, a sporo się jeszcze zadziało. Miałem kilka rozmów z dźwiękowcami, gdzie brak wspólnych podstaw rozumienia historii i podstaw tematu okazał się przyczyną frustracji. Takie nieowocne dialogi to coś, czego chciałbym uniknąć, dlatego myślałem o rozwijaniu tego wątku w intenecie. Teraz już mi szkoda klawiatury na żalenie się co kto mi niewygodnego powiedział. Wolę się skupić na zebraniu tu tej dyskusji, która czymś zaowocowała, czyli na badaniach z ostatnich 50 lat.
        Takim podstawowym gruntem dla rozmowy o jakości dźwięku to już jest sam fakt, że słuchawki już są z grubsza strojone na głośniki. Duże firmy jak Sennheiser rozpracowały bardzo dobrze swoje cele na podstawie dość rzetelnych metod i reszta za nimi podąża. Chciałbym zaznaczyć, że to jest zadanie akustyków, aby zbliżyć te urządzenia do siebie i w miarę możliwości zawężać ten zakres neutralności. Niemniej zawsze będzie on zakresem i nigdy nie będzie on ściśle teoretyczny. Teoria to sferyczne krowy w próżni :)

        Słusznie zauważasz, że ludzie mają spaczony słuch i to też jest brane pod uwagę. Najbardziej znana firma z tego to Beyerdynamic. W ich profesjonalnej dywizji mają młodego gniewnego, który potrafi odwzorować teoretyczny cel (DT900PROX). W dywizji domowej, zaś mają srebrnowłosego Pana, który ostro kompensuje sobie wysokie tony. Znają swoich klientów. Ja bardzo lubię takie "spaczone" słuchawki, bo one nie trzymają wartości i w efekcie mogę kupić używkę za ćwierć ceny (Sennheiser HD700, Beyerdynamic T1, AKG K701). Resztę roboty robi EQ. Poza tym sam mam braki w ostatniej oktawie po infekcji. Źródło mojej inspiracji to też człowiek, co miał neurologiczne zaburzenie słuchu. Takie doświadczenia uczą doceniać dźwięk i mam wrażenie, że audiofile tak intensywnie poszukują tego swojego specjalnego dźwięku z podobnych przyczyn.

        Z dźwiękiem jest tak, że w takiej skali mikro w jakiej się poruszamy - porównując zabawki zrobione w tych samych czasach, z podobną technologią i na podstawie podobnej wiedzy i przekonań, można się pogubić. Jednak gdy człowiek nabierze perspektywy, np. słuchając czegoś starego to widać pewien postęp. Dźwięk to jest taki ruchomy cel. Materiał robi się pod sprzęt, sprzęt robi się pod materiał. Technologia zmienia temu paradygmat co jakiś czas. Mimo wszystko w tym zajęczym kluczeniu widać pewien kierunek. Psychoakustyka robi postępy eliminując pewne pomysły, które nie mają przyszłości na zasadzie: "nie wiem jaka jest prawda, ale kłamstwo jest ewidentne". O takim kłamstwie też chciałbym pogadać, ale jeszcze jest 40 lat do omówienia.

        Podsunąłeś mi kilka pomysłów o czym pisać, więc jeszcze tu wrócę na dniach...

        Skomentuj


          #5
          Dzięki za wytłumaczenie dlaczego krzywe pomiarowe słuchawek są takie "dziwne".

          Nie miałem dużego budżetu na słuchawki, ale kupując około 10 lat temu przesłuchałem około 30 modeli rożnych firm.
          Wtedy kupiłem Beyerdynamic 880Pro, które odbierałem jako słuchawki z najbardziej wierną barwą w swojej kategorii cenowej (niepodbarwione brzmienie instrumentów). Jednak i te słuchawki mają mankament - dość ostra, bardzo szczegółowa góra i lekki niedosyt wypełnienia niskimi tonami (lepiej brzmią ze wzmacniaczem lampowym niż z interfejsem studyjnym).

          Słuchawki Yamahy to był muł. Grado cięło sopranami uszy. AKG, zazwyczaj super wysokie i średnie, ale niedostatki na basie. Shure całkiem fajnie grają, ale dotykają uszu - płytkie muszle. Każde mają jakiś mankament, albo więcej niedomagań.

          W sumie najbardziej cenię w słuchawkach bezprzewodowość, wygodę (dopasowanie do głowy) i możliwość słuchania w ruchu, podczas różnych prac w domu. Na co dzień używam starych styranych Sennheiserów RS180. Niestety nowszy model RS 185 jest dużo mniej wygodny i cięższy. Obie pary mają dość basu. Senheistery RS180 mają bardziej miękka analogową barwę niż RS 185, które mają nieco zbyt ostrą, skompresowaną górę.

          Jakość produktów Senheisera jest z roku na rok coraz gorsza. Pękające pałąki, łuszczące i zapadające pady. Na początku słuchawki są za ciasne, gniotą głowę, a po około pół roku, nagle robią się zbyt luźne. Co jak na słuchawki bezprzewodowe, skutkuje częstym niemal spadnięciem ich z głowy podczas nawet umiarkowanych aktywności ruchowych.

          Każdemu mogę polecić dużo odsłuchów, by dopasować model do swoich uszu, tak od strony brzmienia jak i wygody noszenia, bo to jest w słuchawkach kluczowe. Kupienie dobrych, wygodnych i trwałych słuchawek wcale nie jest łatwe, bo większość towaru na rynku tylko ładnie wygląda, a gra tak sobie.

          Skomentuj


            #6
            Co do opinii o AKG - muszę się sprzeciwić , może niektóre modele tak mają - zresztą pewne jest, że każda firma ma gorsze i lepsze modele, a może po prostu modele dla różnych użytkowników, o różnych wymaganiach, albo: o inaczej "spaczonym" słuchu
            Jakiś czas temu chciałem kupić sobie jakieś droższe, lepsze słuchawki - i po odsłuchach w zasadzie kilka modeli Beyerdynamic najbardziej pasowało mi brzmieniowo.
            Ale wreszcie stanęło na tanich, małych, składanych półotwartych AKG K403 - już niestety chyba nieprodukowanych - naprawdę b. dobre brzmienie za śmieszne pieniądze (60-90zł, 6-7 lat temu).
            Dynamiczny bas, dość nisko schodzący, cała reszta pasma również b. dobra (fakt: dla przygłuchego dziadka, jak ja ) - i w dodatku wyjątkowo wysoka skuteczność, na tle konkurencji chyba nie do pobicia; bardzo przyjazne dla baterii urządzeń przenośnych. Po lekkim zluzowaniu/rozgięciu kabłąka wystarczająco wygodne.
            Używam w domu, używam "w polu" - nie są to z pewnością słuchawki audiofilskie, jednak nadal często potrafią mnie zaskoczyć tym, co się z nich wydobywa i i wywołać banana na gębie.
            Last edited by pavyan; 08.05.2023, 20:41.

            Skomentuj


              #7
              No, Beyery potrafią zamordować. 900PROX to takie DT880 ale bez problemów z górą. Najgorsze pod tym względem są DT990, których nie polecam nawet wrogom.
              Najbardziej normalne słuchawki AKG to K612, ale mają braki w wykonaniu - są po prostu tanie. Z mojego doświadczenia z jakością Sennheisera jest czasem lepiej, czasem gorzej. Ich wykonanie jest tanie, ale niekoniecznie słabe. Te firmy produkują te same modele od lat osiemdziesiątych i mają różne przygody z dostawcami i rewizjami. Czasami zmiany wychodzą na gorzej, czasami na lepiej. Jeśli chodzi o zużycie to też sprawy nie mają się za różowo, ale zależy od modelu i można by rzec filozofii. Sennheiser ma dwa podejścia do wykonania. Pewne słuchawki traktuje jako PRO/power user i projektuje je na to żeby ułatwić montaż i demontaż bez narzędzi, tak jak pistolet (Seria HD6** i HD25). Nie robią wrażenia, ale żyją długo między innymi dlatego, że części zamienne są dostępne i dlatego, że nie mają wkrętów i kleju. Przetworniki są montowane za pomocą zaczepów, żeby użytkownik mógł je sobie wymienić (z czego sam już korzystałem). Niższe modele HD5** to już jednorazówki. Pożyją aż się rozciągnie plastik i potem już nic z tym nie zrobisz. Beyerdynamic i AKG też lądują w serwisie. Beyer ma problemy z przetwornikami, a to 50 ojro/sztuka. AKG się ciągle urywają kabelki w obudowie. Dlatego wolę czasem polecić tanie Sennheisery komuś, kto chce dobry dźwięk do domu za małe pieniądze. Na te 5 lat mam ich z głowy. Potem przyjdzie ochota na coś lepszego.
              stanęło na tanich, małych, składanych półotwartych AKG K403
              Ten gatunek słuchawek wymiera. Kiedyś były też PX100, PX200, K450. Teraz został głównie Koss. Szkoda, bo to dobra receptura na dźwięk była.
              Last edited by rhalf; 09.05.2023, 01:08.

              Skomentuj


                #8
                Bardzo ciekawie to przedstawiłeś skąd wziąłeś jakieś źródło z informacjami o tym?

                ___________________________________________
                https://pszczelnictwo.com.pl/shop/ca...raty-zdrowotne
                Last edited by DonCebulo; 13.06.2023, 08:55.

                Skomentuj


                  #9
                  W tekście są linki do trzech bardzo zwięzłych artykułów, których użyłem, żeby nie napisać zbyt wiele głupot. Jeden jest od inżyniera, który utrzymuje bazę pomiarów In Ear Fidelity. Ujawnia tam tajniki wykonywania i czytania jego pomiarów. Drugie źródło to wyczerpujący artykuł w trzech częściach, gdzie są podsumowane badania na temat preferencji słuchaczy. Trzeci link to krótki opis transmitancji ucha zewnętrznego odkrytego, który jest potrzebny do uproszczonego zrozumienia surowych pomiarów. Historię opisałem z pamięci, bo nie znalazłem na szybko dobrego źródła, ale mogę polecić kanał kolekcjonera historycznych słuchawek, jeśli ktoś ma ciekawość jak grają stare graty
                  Inne ciekawe artykuły i i blogi:
                  Audio Musings by Sean Olive - na tym blogu są publikowane artykuły o badaniach psychoakustycznych. Są tam też papiery o słuchawkach. . Niestety papiery są za paywallem AES, ale są dostępne prezentacje z konferencji, które i tak są bardziej przystępne. Opracowania są o tyle ważne, że zawierają pełną listę źródeł często akademickich, aczkolwiek do zrozumienia i wykonywania pomiarów te rzeczy nie są niezbędne.
                  Świetny filmik od Rtings, który pokazuje z jakimi wyzwaniami spotykają się recenzenci słuchawek, robiący pomiary. Pokazują tu problem z adaptacją celu strojenia na inny instrument pomiarowy jak i niedoskonałości takich urządzeń i metody radzenia sobie z nimi.
                  Tyll Herstens jest pierwszym skrybą od pomiarów, którego czytałem, więc nie mógłbym go pominąć. Napisał kilka artykułów i wywiadów o pomiarach gdzieś w okolicach 2012r i to spopularyzowało temat wśród amatorów. To jest też poprzedni właściciel manekina z filmu powyżej
                  Ostatnie dwa źródła mogą wydawać się śmieszne, ale są przydatne ostatnio, bo jest sporo zamieszania w związku z postępem technologicznym w samym sprzęcie pomiarowym.
                  Instrukcja obsługi manekina B&K 5128
                  Patent B&K 5128
                  Fora gdzie gada się o pomiarach słuchawek to (nieaktywny) Changstar, Superbestaudiofriends, Head-fi, DIYaudioheaven, ASR i R/Oratory1990
                  DIYaudioheaven ma bardzo dobrą serię instrukcji interpretacji pomiarów. Ich wykresy są robione na mikrofonie domowej roboty, więc wychodzą dość specyficznie, ale solidna dokumentacja i komentarze autora zdają egzamin. Strona zawiera też znakomite recenzje słuchawek bogate w takie bajery jak filtry analogowe, alternatywne pady i inne modyfikacje.

                  Jeśli chodzi o książki, to mam PDF John Borwick Loudspeaker and Headphone Handbook, ale nie przydała mi się jak dotąd jakoś specjalnie.

                  Skomentuj


                    #10
                    Sławne postaci, których prezentacje i wywiady są dostępne:
                    David Griesinger. - popularyzuje pomiary DIY In Situ na swoim kanale i personalizację dźwięku. Prowadzi badania efektów stereo na słuchawkach.
                    Axel Grell - autor takich słuchawek jak HD600, HD800 i HE1 Orpheus II.Pracuje dla Sennheisera i kilku innych firm.
                    Dan Clark - w sieci MrSpeakers, zaczynał od grzebania w Fostexach, co jest popularnym hobby słuchawkowym. Teraz robi luksusowe słuchawki DCA. Głównie jest znany ze swoich tarcz fazowych (czy jak to się nazywa), które bardzo precyzyjnie kształtują charakterystykę dużych przetworników planarnych.

                    Skomentuj

                    Czaruję...
                    X