A tak na poważnie - stare systemy mają teraz sens tylko i wyłącznie jak się nie da używać sprzętu przez vm, bo inaczej to katorga... Ja wszędzie poprzechodziłem na 10, wróciłem do 7 na chwilę i jakoś tak... Wolę jednak 10 mimo wszystko. Nie wiem czy to kwestia przyzwyczajenia, ale jakoś wydaje mi się, że lepiej działa. Dopóki komputer uciągnie trza brać jak najnowsze, ja tak robię i się nie przejechałem. No, może poza wersjami beta, ale to już inna historia...
Ja nie miałem problemu :) Ale też nie używam sprzętu, który mnie tam trzyma. Może niedługo się pojawi potrzeba użycia, no ale... Awaryjnie na jednym laptopie jest, w zestawie z rs232, ale to już sprzęty do innych zadań :P
W czasie jak to było nowe to mogło tyle kosztować... Przecież dopłaca się też sporo za złożenie tego. Takie komputery to zawsze był średnio opłacalny biznes, chyba że dla sprzedającego
Noo może jak ten piec wychodził to był w cenie do 10k.
W komputerowych klimatach, MacBook Pro 2019 13" z 4 portami TB, cały ten HomeOffice i się nie przyglądałem za dobrze, wczoraj patrzę na obudowę od spodu a tu wybrzuszenie.
Test na paragon, nie włożysz paragonu pod laptopa, baterie spuchły, osiem dni po zakończeniu gwarancji i trzeba dzwonić do japla i ugadywać serwisowanie.
Co lepiej to ten był kupiony jak rok po gwarancji ta samo się stało z modelem z roku 2017, tamten naprawili za free (obudowa i ekran nowe).
Ogółem sprzęt spoko i łatwo nie ma, ale mnie strzela z tymi bateriami, kurde bateria ma 33 cykle nabite, raz na miecha coś rozładuję a tak to zasilacz, zobaczymy czy kolejne body w ramach gwarancji dostanę.
Wszystko fajnie, jabłuszko taki ładny design ma, ale dla mnie bateria powinna być wymienna we własnym zakresie, czasy 18650 w laptopach powoli zanikają, a szkoda, bo o ile kontroler się nie zablokował, to można było samemu zrobić porządny pakiet...
Design designem, wszyscy robią teraz na li-po, laptopy muszę być cieniutkie, leciutkie, tak moda.
Nikt do tego nie włoży Li-Iona, to samo w telefonach, inni też czasami kleją baterie, czasami tak że lepiej nie ruszać (Microsoft).
Fajnie było by mieć baterie wymienne, ale co poradzisz? Raz że do dodatkowe mm obudowy, dwa że pasuje ją dobrze zabezpieczyć, oczywiście mogli by ich nie kleić tak mocno i sprzedawać luzem, nie jako body z klawiaturą i baterią. Ale tak sobie ktoś ubzdurał i w sumie tyle. Wymiana za free już zatwierdzona, więc przyjedzie pół latopa nowego.
No i Li-Po może mieć dowolne rozmiary, na zamówienie wręcz.
Wolał bym nie wracać do lapków mających 40mm grubości, z wymiennymi bateriami umierającymi po roku (kochane IBM) kosztującymi 500zł, które wytrzymywały 2h.
Teraz na lapku spokojnie leci kilka VM z linem czy windowsem, bateria trzyma prawie 8h normalnej pracy, TB3/USB-C na dyskach SSD osiąga >1GB/s, odpinasz to od docka w pracy i masz całą robotę w ręce.
Obecnie podpinasz kabelek TB3, leci ci nim ładowanie, kilka urządzeń USB, sieć 10Gb/s, macierze dyskowe, do drugiego porty wpinasz uGPU, co na to nie rzucisz wszytko działa. Swoboda i wydajność na użytecznym poziomie.
No nie jest to 64 wątkowe CPU, ale pracować się spokojnie da.
No tak ale w Dellu albo Lenovo (wszystkich normalnych markach pewnie też) masz Li-po na śrubkach i odłączaną wtyczkę, wymiana tylko trudniejsza o odkręcenie pokrywy.
A z tym klejeniem to niektórzy też się wściekli, w jednym telefonie podczas wymiany kompletnego ekranu mimo grzania bateria się rozerwała i trzeba było kupić nową.
Niby miały być te przepisy unijne mające dać możliwość naprawy, ale coś średnio to idzie.
Przepisy to jak z gniazdami do ładowania, miało być wszędzie to samo i dopiero łaskawie USB-C to unifikuje.
Nie jestem pewien obecnie jak to inne firmy robią, naprawy lapków przestałem robić kilka lat temu, nawet kompów już nie składam, ostatecznie dla rodziny, znajomych tak to nawet sobie nie zawracam głowy. Szkoda czasu i zdrowia. Tylko serwery i liczydła mnie ruszają jeszcze ^^
Co do apple to niestety ale jestem mocno uwiązany, jest to jedyny os na którym mam normalne wsparcie sterowników (jak w windows) i stabilność oraz funkcjonalność linuxa.
Ani Windows, ani Linux na razie z mojego doświadczenia nie dorównują macOS, 10 lat już siedzę na japkach i ile razy próbowałem migrować na win 10 zawsze mnie trafiało, choć mam dwa kompy z 10 i kilka VM w użyciu z windowsami, to nie potrafię na tym pracować. Musiał bym bawić się w hackintosha, a na głównym kompie to ryzykowne.
Tak więc z wyboru siedzę w tym bagienku sprzętowym. Nie prowadzę tu absolutnie krucjaty, AD i Windowsy mocno używam, jak i wszelakie linuxy, ale wolę nimi sterować z maca.
Żonie też ostatnio postawiłem windows 10, aby pracowała na tym co normalni ludzie w jej zawodzie, nie wytrzymała.
Trwoga mnie ogarnia jak apple co chwilę psuje coś co było w miarę dobre, teraz idą w stronę ARM, kurde kolejne uj wie co się będzie odwalało ^^
Serio nie ogarniam designu pewnych rzeczy w tej firmie, choć motylkową klawiaturę bronię, nigdy mnie nie zawiodła, a pisze się na niej wspaniale.
Co do apple to niestety ale jestem mocno uwiązany, jest to jedyny os na którym mam normalne wsparcie sterowników (jak w windows) i stabilność oraz funkcjonalność linuxa.
No ja to mocno rozumiem, bo soft którego używam do pracy jest tylko na windę, z wielką chęcią bym siedział na Linuksie, bo jako system do domu był super, ale zamkniętego softu nie przeskoczę, a do VM znowu by musiał być potężny komp, bo obecnie 16GB ramu mam już na styk, a ze sterownikami też jest różnie, wcale nie wiadomo czy na aktualnym sprzęcie Linux by poszedł, bo nawet stery z windy odwalają...
O tej zmianie architektury też słyszałem, ciekawe co z tego wyniknie.
Niedługo DDR5, w standardzie ECC, czterokrotny wzrost minimalnej pojemności więc najbiedniejsze kostki będą miały 16GB, minimum dwukrotny wzrost szybkości.
Ogółem same dobrze rzeczy.
Myślę że wyniknie renesans klimatu lat 1980-2000, x86 skazane jest na ustępstwa, Chiny i Rosja nie mają do nich dostępu, więc będą cisły na RISCopodobne, sektor mobilny wyciągnął ARM na poziom sensownej mocy obliczeniowej, a moc obliczeniowa obecnie jest tak olbrzymia w sektorze konsumenckim że poza entuzjastami nie ma dla niej zastosowania.
Zwykły człowiek ogarnie 100% swoich potrzeb medialno/konsumpcyjno/produkcyjnych na i3 ivy bridge, mając 16GB RAM DDR3 (przeglądarki).
Jak się nie gra i nie używa poważnie zawodowego softu, zwłaszcza do audio (DAWy i VST), czy Video (np. Davinci Resolve dla 4k potrzebuje 8GB RAM na GPU), to taka i3 to nadal zawodowy procek. A kosztuje na allegro 24zł brutto.
Migracja na ARM rozjedzie świat komputerów, będzie znowu epoka różności i szukania właściwej drogi.
Tak było z 8bitowcami i IBM PC, tak było z Cyrixami, Viami, Pentiumami, Voodoo i dziesiątkami innych, z czego został Intel, AMD, Nvidia.
Tak było z telefonami, gdzie po cudach na kiju początkiem lat 2000, teraz mamy dwa systemy coś znaczące i jeden wzór telefonu (tabliczka).
Najlepiej wyczuł rynek IBM, pozbył się PC i serwerów, został w mainframe, bankowości, superkomputerach, całej tej pro działalności, dalej klepie PowerPC i kosztują majątek.
Myślę że w perspektywie 20 lat x86 może nie zniknie, ale przestanie mieć obecne znaczenie, już obecnie ARMy są wszędzie, brakuje jeszcze przerobowych mocy obliczeniowych i systemów operacyjnych/softu co ogarną duże ilości rdzeni w sensowny sposób. Wątpię czy takie Apple mając swoje możliwości finansowe i zaplecze intelektualne, rzuca się na głupa w ARM.
Może to jak z Samsungiem jak sprzedał fabryki HDD i rzucił się w całości na SSD, byli tacy co wróżyli że bez HDD to nie ma opcji, a obecnie HDD, jak LTO staje się produktem który ma przyszłość ale już raczej tylko w profesjonalnym sektorze.
Ograniczone zapotrzebowanie na moc obliczeniową zwykłych ludzi, cena i czas pracy na baterii daje duże szanse na to że niedługo lapki z ARM będą coraz popularniejsze.
A potem kompaktowe kompy (thiny do biur), normalne kompy, jak pro workstation się podda to tyle w temacie.
Serwerownie polecą jak psy na to co da więcej wydajności za mniej prądu, więc tu raczej pozamiatane, ale to też najwolniej zmieniający się sektor, bo sprzęt pasuje by się zwrócił.
Skomentuj