Paweł na swoim jeździ, a mój się nie może doczekać rozbiórki, generalnego przeglądu, smarowania i wymiany 6-ciu szprych w tylnym kole :(
Może w marcu kilka dni urlopu wezmę i się coś porobi z autem i rowerem.
Wybacz ale nie śledze co kto i gdzie robi bo to mnie zwyczajnie nie interesuje
P.S. Fajny masz rower, szkoda go, może szybko zerdzewieć w zimę, no chyba że jeździsz po lasach, z dala od "cywilizowanego" sypania solą...
Paweł, w deszczowe wręcz ulewne dni też dojeżdżasz na rowerze ?
zanim dowiem sie ze deszcz pada to juz jest za pozno zeby wyjsc na autobus
kilka razy tak przemoklem ze suchy mialem tylko tylek od siodelka... ale w pracy sie przebieram i przez 8 godzin cos tam wyschnie
jak kupowalem ten rower to czytalem tylko same wysmiewajace posty o tych odblaskach...
ale szczerze mowiac uwazam to za plus i jak jezdze teraz po ciemku to ciesze sie jak ktos inny ma odblaski. teraz jak bede kupowal np kurtke to tylko i wylacznie z elementami odblaskowymi!
to mocno poprawia bezpieczenstwo
Paweł na swoim jeździ, a mój się nie może doczekać rozbiórki, generalnego przeglądu, smarowania
u mnie hamulce sa do roboty. bym to sam zrobil ale gwarancja... czekam do wyplaty zeby wstawic rower na gwarancje. gwarancja bezplatna - ale ilety kosztuja :/
P.S. Fajny masz rower, szkoda go, może szybko zerdzewieć w zimę, no chyba że jeździsz po lasach, z dala od "cywilizowanego" sypania solą...
jak jest snieg to jest OK. najgorzej jak sa roztopy (czyli teraz) bo naped rdzewieje bardzo szybko :/
ale myjka cisnieniowa raz w tygodniu + smarowanie i da sie zyc
rower oczywiscie alu, tylko naped rdzewieje
Paweł nie wiem jak u Ciebie ale na Śląsku jest niestety tak że jak jest Ci dane mieć wypadek to go będziesz mieć nie zależnie od ilości oświetlenia i odblasków na sobie. Zaliczyłem już kilka wypadków i pomimo dobrego oznaczenia roweru i siebie nic to nie daje jak się trafi na kretyna za kierownica samochodu...
O trasy w deszcz sie zapytałem bo może masz sprawdzony w boju strój na takie jazdy. Ze względów oszczędnościowych, czasowych i zdrowotnych przerzucam się na transport rowerowy mojego dupska do pracy, zwłaszcza że mam tylko 10km w tym 1/3 trasy w lesie. Spodnie już upatrzyłem, ale z resztą już gorzej.
jak jest Ci dane mieć wypadek to go będziesz mieć nie zależnie od ilości oświetlenia i odblasków na sobie. Zaliczyłem już kilka wypadków i pomimo dobrego oznaczenia roweru i siebie nic to nie daje jak się trafi na kretyna za kierownica samochodu...
Hmm, nie do końca. Wielu zdarzeń da się uniknąć obserwując ludzi - pieszych, innych rowerzystów czy kierowców. Uwierz, że miałem sporo nieciekawych sytuacji, które skończyłyby się kraksą z pieszym, kolizją z innym rowerem czy autem, a jakoś do niczego nie doszło, bo mimo, że jeżdżę agresywnie, to zawsze pilnie obserwuję ludzi i przewiduję co mogą zrobić, a tym samym już wcześniej wybieram jak najlepszy tor i prędkość jazdy.
Raz mi się zdarzyło; przejeżdżam przez rondo po pasach, widzę Golfa Drei jadącego dość powoli, jakby zwalniającego by mnie przepuścić. No to ogień na pedały i jadę przez następną jezdnię, a ta pała nie dość, że nie zwolniła, to jeszcze chyba przyspieszył i brakło dosłownie pół metra żeby mnie zahaczył. Obejrzałem się no i ujrzałem jakieś babsko z komórką za kierownicą; wyglądała jakby mnie nie zauważyła i jedzie dalej jakby nigdy nic.
Podsumowując: trzeba myśleć za siebie i innych użytkowników chodników i dróg.
Miałem sytuacje że jechałem oświetlony jak choinka z wszystkimi mozliwymi odblaskami, nawet całe sakwy były z tyłu odblaskiem. Był gościu za mną, po parudziesięciu metrach jechał równolegle do mojego boku przez krótka chwile i nagle skręcił w prawo do uliczki praktycznie mnie taranując. Jak już skręcił i popatrzyłem to miał migacz w lewo włączony... Cała sytuacja była po zmroku przy światłach latarni, no ale i tak...
Zgadzam się że trzeba myśleć za siebie i innych. Jak się jeździ z głowa to nie trzeba żadnych dodatkowych oznaczeń na sobie czy sprzęcie, w większości wypadków wystarczy sprawny dzwonek :)
Przeca to jest prawie nowy rower; co jest nie tego z hamulcami?
w okolicach grudnia zaczelo piszczec cos z tylu. po przerwie swiatecznej (rower stal w garazu u brata w pracy) przestal hamowac i strasznie piszczy
doswiadczony kolarz twierdzi ze zacisk cieknie. wiem ze jeden tloczek nie pracuje - wycieku nie zlokalizowalem
Paweł nie wiem jak u Ciebie ale na Śląsku jest niestety tak że jak jest Ci dane mieć wypadek to go będziesz mieć nie zależnie od ilości oświetlenia i odblasków na sobie. Zaliczyłem już kilka wypadków i pomimo dobrego oznaczenia roweru i siebie nic to nie daje jak się trafi na kretyna za kierownica samochodu...
nie chce tej teorii sprawdzac na sobie, ale przynajmniej policja nie bedzie sie miala do czego przyczepic
O trasy w deszcz sie zapytałem bo może masz sprawdzony w boju strój na takie jazdy. Ze względów oszczędnościowych, czasowych i zdrowotnych przerzucam się na transport rowerowy mojego dupska do pracy, zwłaszcza że mam tylko 10km w tym 1/3 trasy w lesie. Spodnie już upatrzyłem, ale z resztą już gorzej.
zastanawialem sie nad peleryna foliowa na takie przypadki. ale jak zawsze brak czasu na zakup
kupilem tylko blotniki - brzydkie ale czesciowo pomogly
wypadek juz jeden mialem i czekam na wolna kase zeby ubezpieczenie wykupic.
jak juz bedzie ubezpieczenie i mi jakis debil wymusi to smialo bede walil!
wypadek juz jeden mialem i czekam na wolna kase zeby ubezpieczenie wykupic.
jak juz bedzie ubezpieczenie i mi jakis debil wymusi to smialo bede walil!
No właśnie, sam miałem w tamtym roku wykupić sobie takie ubezpieczenie, są to w PZU groszowe sprawy (w zależności od sumy ubezpieczenia). Brałem pod uwagę ubezpieczenie NNW i OC i zastanawiam się jakie samy ubezpieczeń wybrać (NNW: od 5000zł do 50000zł co 5kzł, OC: od 10000 do 200000zł co 10kzł). Oc to chyba więcej jak 20000-30000zł nie warto brać, a w NNW?
Brałem pod uwagę ubezpieczenie NNW i OC i zastanawiam się jakie samy ubezpieczeń wybrać
tez sie nad tym zastanawialem ale nikt mi nie potrafil powiedziec
wykupie na tyle na ile bedzie mnie stac
mysle ze wykupie za 100-150zl. oby sie nigdy nie przydalo
Pierwszy w tym roku wyjazd rowerem,zobaczymy czy wszystko działa... rower w sumie wygląda tak samo jak wtedy gdy go chowałem,nawet powietrze nie zeszło :)
Ale rozumiem co masz na myśli. Dziś pojechałem rowerem z kumplem do miasta,i jechałem tak jak auta... przede mną było rondo na którym pierwszeństwo mają ci którzy są już na rondzie...
Poczekałem aż ci z lewej sobie pojadą i ruszyłem (wiedząc że od tej pory mam już pierwszeństwo)... No i co? Patrzę,mercedes po prawej stronie na pierwszym pasie już się zatrzymuje... ale widzę z oddali seat zapierdziela i już do mnie dotarło że nawet nie ma zamiaru się zatrzymać. I k...a baba by mnie rozjechała!!! gdyby nie to,że akurat jestem w trakcie robienia prawka,i mam "świeże" ograniczenie do innych uczestników ruchu,to bym się pewnie nie zatrzymał i by mnie teraz zbierali z asfaltu. Głupia p...a,a jak się zdziwiła jak wyjechała zza mercedesa (który kuźwa stał nie dla jaj) i zobaczyła rower tuż przed jej boczną szybą (bo akurat się tak zatrzymałem)...
Nie którym to nie powinni dawać w ogóle prawa jazdy.
Skomentuj