Kurcze chłopaki Wy to macie fajnie. Cały czas jakieś przygody z rowerem: tu coś odpadło, tam się obluzowało, tam przestało działać.
A u mnie nudy: jeździ to to, nic a nic się nie psuje, nie luzuje, nie odpada. Może ktoś potrzebuje lepszego sprzęta bo jakoś tak nudno już mi się robi, że oprócz szmatexa-polerki nic nie trzeba przy nim robić. No może co jakiś czas smarnąć łańcuszka.
Przeciągnij rowerek po konkretnym terenie, żeby się amortyzatory nie zastały No i więcej kilosów
thomas dlaczego zakładasz, że rower jeździ po ścieżkach rowerowych i asfalcie od niedzieli?
Przecież mnie nie znasz a zakładasz, że jestem "niedzielnym" kierowcą?
Czy dystanse po 150-170km jednego dnia to mało? Trakty kolejowe, brukowane traski, leśne trakty gdzie ćwiczą "klubowicze" z mojego miasta nie dają popracować amorkowi ani reszcie podzespołów?
Fakt, że kosztował "deczko więcej" od waszych i tu pewnie pies pogrzebany.
No dystansu jednego dnia po leśnych traktach gratuluje robi wrażenie. Jak ktoś jeździ na rowerze w terenie to wie co mam na myśli. A dlaczego zakładasz że kosztował więcej niż nasże "rowerki"?
no widzisz, ja np składałem sobie sam rower, przez 15kkm wymieniałem tylko klocki hamulcowe i łańcuch z kasetą - poza tym nie dołożyłem ani grosza.
a teraz jak pykła magiczna 15 to pokolei... miesiąc temu zapiekł się tłoczek w tylnym hamulcu...
SLX dostał ostatnio takiego luzu że ma problem ze zmianą biegów w górę, wideł po ostatnim molestowaniu w Myślenicach też zaczyna prostestować odrobinę większym luzem.
Jak zrobiłem tylny zacisk ten miesiąc temu tak w niedzielę mi się zbuntował tłoczek w przednim zacisku...
LuSzTi to nie tak.
W sprzęcie audio jest te tzw. "gonienie króliczka"- podmienianie różnych el. całej instalacji dla coraz to lepszego grania. Jakieś spotkania, porównania, co jakiś czas deczko wyrzeczeń w celu zgromadzenia środków na coś nowego "lepiej grającego".
Może już nie przywiązuje do tego takiej wagi jak kiedyś (kiedy byłem piękny i młody) ale jak jest okazja to dla własnej przyjemności (bo reszta moich najbliższych znajomych nie usłyszy) co się pomodzi.
W rowerach sprzęt z najwyższej półki jest o wieeele tańszy od audio i jest duuużo mniejszy wybór dlatego chyba za szybko wskoczyłem na tą półkę. Poprostu lubię czasem podłubać w garażu (kiedyś przy rowerze też) a pozostało tylko czyszczenie i konserwacja. A nie zamierzam ryzykować aby spr granice wytrzymałości sprzętu szczególnie, że i tak jestem po kontuzji kolana.
Marios, nie zakładam tylko czytam ten temat i piszecie na czym jeździcie, czego szukacie przy zakupach itp.
thomas dlaczego zakładasz, że rower jeździ po ścieżkach rowerowych i asfalcie od niedzieli?
Przecież mnie nie znasz a zakładasz, że jestem "niedzielnym" kierowcą?
Czy dystanse po 150-170km jednego dnia to mało? Trakty kolejowe, brukowane traski, leśne trakty gdzie ćwiczą "klubowicze" z mojego miasta nie dają popracować amorkowi ani reszcie podzespołów?
Fakt, że kosztował "deczko więcej" od waszych i tu pewnie pies pogrzebany.
Miałem siodła sell italia w szosie i góralu no moje wyglądało dużo gorzej po podobnym dystansie.
170km na góralu jednego dnia? ("Trakty kolejowe, brukowane traski, leśne trakty") hmm albo jesteś naprawdę mocny albo gdzieś pomyliłeś się w kilometrach. Kolega zawsze mawia pokaż swoje nogi a powiem ci jakim jesteś kolarzem :)
Co do tego deczko więcej od naszych... hmmm no widzisz kurcze gratuluję tak dobrego zakupu.
My nieskromnie trochę gorsze sprzęty mamy
Merida Big 7 XT edition
Napęd parę razy wymieniany.
Trek Emonda SL5
Tak więc same marketowe paście
Tak, na góralu jednego dnia.
mam domek nad siemianówką a jestem z białego i mam ok. 78km w jedną stronę. Zależy też jaką traską jadę- jest kilka. Jak jadę asfaltami to biorę swoją szosę pinarello. Jak jadę bocznymi "kanałami" to góral. A tam po drodze wszystko: właśnie część przy torach kolejowych, szutry, bruki itp. Jadę i wracam czasem tego samego dnia.
A siodło dobrze się trzyma. Środki do impregnacji, ja ważę 68-70kg więc bez szału.
A nie jestem wyczynowcem- nie ciskam na potęgę po 40km/h i więcej. Ja lubię na góralu prędkość 33-35km/h- jest dla mnie najbardziej odpowiednia i nie wyciska ze mnie "siódmych" potów. Na szosie jest szybciej.
Przy pince też nie ma za bardzo co grzebać. Jak smarowany to prawie "sam jeździ" :)
Ja takich dystansów nie robię codziennie- nie mam czasu. Na jednoślada wskakuję 2-3 razy w tyg. a na działeczkę 2-3 razy w miesiącu.
Takie najczęstsze wypadziki to wokół komina po 50-70km i połowa to ścieżki lub asfalt.
A teraz po kontuzji to deczko wolniej i częściej po "równym".
Dlatego chcę sprzedać górala, zamienić może na audio jakieś???
Kurcze chłopaki Wy to macie fajnie. Cały czas jakieś przygody z rowerem: tu coś odpadło, tam się obluzowało, tam przestało działać.
A u mnie nudy: jeździ to to, nic a nic się nie psuje, nie luzuje, nie odpada.
Wszystko zależy od tego jak kto jeździ.
Oczywiście, sprzęt też jest ważny, ale znam ludzi którzy potrafią zajechać dobry osprzęt w zaskakująco szybkim tempie, oraz takich którzy na tanim jeźdźą kilka lat.
Na to wychodzi że masz dobry rower i o niego dbasz, po prostu :)
Rowerek niezgorszy: nakamura platinum custom (drugi od góry model na rok 2011-12).
I fakt, dbam. Nie jeżdżę po deszczu (chyba, że wyjątkowo gdzieś złapie), nie ciskam bo błocie itp. Na początku sezonu czyszczenie łańcucha w ropie i smarowanie, spr oleju w amorku i hamulcach. Może jakies luzy na łożyskach.
No ale to zajmuje mi jedno popołudnie a potem spokój.
Nie ma jak w audio, że cały czas coś podmieniasz, ulepszasz, stroisz.
Tu jak wszystko hula to nie ma po co sadzić paluchów.
Przed sezonem 2015 wstawiłem koła Reynolds carbon na cieńszych gumach i sztywne widełki easton carbon (właśnie z nudów) to zszedłem z wagą do ok. 7kg. Deczko frajdy, emocji, że coś innego, nowego i już po ptokach, chleb powszedni.
Więcej sensownych zmian nie da się dalej zrobić bo zbyt mała róznica na + przy sporych wydatkach.
Te kółka z widelcem kosztowały ponad 5tyś więc więcej już nie ma sensu pchać. Na szczęście mam na nie klienta więc większość odzyskam.
Pewnie gdybym przytył deczko i dał wycisk rowerkowi na maxa to coś by trzeba było zmienić, naprawić.
A ja lubię grzebać, mam rower DIY, nawet ramę sam trysnąłem.
Można dłubać tak samo jak w audio i też jest to przyjemne, oczywiście nie dotyczy najtańszych marketowców, tam co chwilę coś siada i sama jazda niewygodna.
Wszystko zależy od tego jak kto jeździ.
Oczywiście, sprzęt też jest ważny, ale znam ludzi którzy potrafią zajechać dobry osprzęt w zaskakująco szybkim tempie, oraz takich którzy na tanim jeźdźą kilka lat.
Na to wychodzi że masz dobry rower i o niego dbasz, po prostu :)
O to fakt
Na maratonach jak jest parcie na czas to zdarza się że rower dostaje niezłe cięgi. :)
Tak, na góralu jednego dnia.
mam domek nad siemianówką a jestem z białego i mam ok. 78km w jedną stronę. Zależy też jaką traską jadę- jest kilka. Jak jadę asfaltami to biorę swoją szosę pinarello. Jak jadę bocznymi "kanałami" to góral. A tam po drodze wszystko: właśnie część przy torach kolejowych, szutry, bruki itp. Jadę i wracam czasem tego samego dnia.
A siodło dobrze się trzyma. Środki do impregnacji, ja ważę 68-70kg więc bez szału.
A nie jestem wyczynowcem- nie ciskam na potęgę po 40km/h i więcej. Ja lubię na góralu prędkość 33-35km/h- jest dla mnie najbardziej odpowiednia i nie wyciska ze mnie "siódmych" potów. Na szosie jest szybciej.
Przy pince też nie ma za bardzo co grzebać. Jak smarowany to prawie "sam jeździ" :)
Ja takich dystansów nie robię codziennie- nie mam czasu. Na jednoślada wskakuję 2-3 razy w tyg. a na działeczkę 2-3 razy w miesiącu.
Takie najczęstsze wypadziki to wokół komina po 50-70km i połowa to ścieżki lub asfalt.
A teraz po kontuzji to deczko wolniej i częściej po "równym".
Dlatego chcę sprzedać górala, zamienić może na audio jakieś???
No to już konkretne średnie, my na ustawkach szosowych wykręcamy 35km/h na 110-120km jak robisz takie w terenie nawet na 50-70km to szacun chociaż przepraszam że piszę trochę startuję nigdy nie widziałem żeby ktoś tyle wycisnął na maratonie mtb nawet na lekkim terenie typu polandbike. Tam średnie poniżej 30km/h Tak więc może napiszesz więcej o sobie.
thomas czep się tramwaja
gdzie ja napisałem, że te ok.33 to prędkość średnia na dystansie 70km??? Czytaj uważniej a nie coś interpretujesz po swojemu.
To jest fajna prędkość na równym szuterku lub asfaltach gdzie można ją rozwinąć bez problemu i utrzymać jakiś czas, a nie w lesie, mieście i na pewno nie średnia.
Mając kawałek dobrej drogi ta prędkość najbardziej mi odpowiada. I też nie na tych balonach 2.2 co na fotce tylko na kółkach reynoldsa o których pisałem gdzie są 1.5 bo takie teraz siedzą.
Żebym miał z 7/8 wiosen mniej (kiedyś jeździłem więcej i czasem z chłopakami z klubu) to chętnie by się z Tobą ustawił na taki wypadzik i byśmy się sprawdzili.
Nie będę więcej klikał bo zaraz ktoś znowu coś źle przeczyta lub wyrwie z kontekstu i będzie niepotrzebne przekomarzanie się nawet w luźnym temacie o rowerkach.
Szerokości panie/panowie
thomas czep się tramwaja
gdzie ja napisałem, że te ok.33 to prędkość średnia na dystansie 70km??? Czytaj uważniej a nie coś interpretujesz po swojemu.
To jest fajna prędkość na równym szuterku lub asfaltach gdzie można ją rozwinąć bez problemu i utrzymać jakiś czas, a nie w lesie, mieście i na pewno nie średnia.
Mając kawałek dobrej drogi ta prędkość najbardziej mi odpowiada. I też nie na tych balonach 2.2 co na fotce tylko na kółkach reynoldsa o których pisałem gdzie są 1.5 bo takie teraz siedzą.
Żebym miał z 7/8 wiosen mniej (kiedyś jeździłem więcej i czasem z chłopakami z klubu) to chętnie by się z Tobą ustawił na taki wypadzik i byśmy się sprawdzili.
Nie będę więcej klikał bo zaraz ktoś znowu coś źle przeczyta lub wyrwie z kontekstu i będzie niepotrzebne przekomarzanie się nawet w luźnym temacie o rowerkach.
Szerokości panie/panowie
Nie zrozum mnie źle, patrzyłem na dystans 170km potem podałeś prędkość 33km/h, pomyślałem że zawitał tu jakiś emerytowany kolarz, poważnie. Moje intencje jak najbardziej przyjazne. Prędkość jaką wpisałeś zinterpretowałem jako średnią, było późno, jeżeli uraziłem przepraszam. Ja nigdy nie przejechałem 170km jednego dnia w terenie, chciałem się upewnić. Zabolało tylko trochę cyt. "Fakt, że kosztował "deczko więcej" od waszych i tu pewnie pies pogrzebany." stąd moja dociekliwość.
Teren terenowi nie równy... :) poza tym warto doliczyć jeszcze sume przewyższeń - bo to daje też dość mocno w kość..
Ja np po tej trasie wjeżdżając z powrotem do krakowa miałem już skurcze :) całość na rowerze ~14kg i 2'25 crossmarkach - ale ja tam amator jestem :) http://www.sports-tracker.com/workou...b01d78b79dc3d5
Skomentuj